integracja sensoryczna

Przeciążenie sensoryczne u dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej.

Histeria, awantura o wszystko, scena, kłótnia, płacz, krzyk, bicie, armagedon – nazywaj jak wolisz. Każdy rodzic zna ten stan. Takie sytuacje to często efekt zbyt dużej ilości bodźców docierających do dziecka. Przeciążenie sensoryczne u dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej zdarza się znacznie częściej. Dzieci te bowiem są bardziej wrażliwe i szybciej ulegają przestymulowaniu.

Przeciążenie sensoryczne u dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej.

Współczesny świat dostarcza nam bodźców na każdym kroku. Zaczyna się już od kołyski: interaktywne zabawki, grające, migające karuzele, miliony kolorowych gadżetów przy łóżeczku, w wózku. Telefony, tablety, telewizor, wszech obecny  hałas. Do kompletu migające światła, zapachy, odgłosy… i ogromne tempo życia.

Nie można się więc dziwić, że nasze dzieci (i często również dorośli) są przemęczone, a ich układ nerwowy zbombardowany. Wtedy, nie jest on w stanie przyjmować, ani analizować informacji docierających z zewnątrz. Ilość przyjmowanych i przetwarzanych bodźców jest ograniczona i zależna od indywidualnych cech układu nerwowego.

Gdy ilość bodźców przekroczy możliwości układu nerwowego – dziecko przestaje sobie radzić, wpada w stan dezintegracji, z którego zwykle jest mu bardzo trudno powrócić do równowagi.

Współczesne dzieci są przestymulowane wzrokowo i słuchowo przy jednoczesnej zbyt małej ilości bodźców dotykowych, przedsionkowych i czucia głębokiego (czyli bazowych, najważniejszych dla rozwoju dziecka).*

Widziałeś tę scenę nie raz – efekt przebodźcowania

Jeśli jesteś rodzicem dziecka z zaburzeniami SI wiesz, że Twoje dziecko jest „bardziej” niż inne. Pewne procesy następują szybciej, gwałtowniej, nieraz (wydawać by się mogło) bez żadnego ostrzeżenia. Krzyki, kopanie, płacz, niekiedy gryzienie. Do tego czas trwania – długo, bardzo długo. Niekiedy aż do momentu, aż to małe ciałko nie zużyje całej swojej energii. Czasem 30 minut, innym razem jeszcze dłużej.

Widzisz, że się zaczyna i wiesz co to znaczy. Stracone godziny, spóźnienie, złe nastroje wśród domowników, ale przede wszystkim ogromny stres (dla wszystkich).

Oddałabyś wszystko, żeby tylko cofnąć czas, zauważyć triger, który spowodował tę eksplozję.

Oddałabyś wszystko, żeby Twoje dziecko nie musiało tego przeżywać.

Jesteś tym zmęczona ale często pozostajesz z tym sama. Bo nikt, nie jest w stanie wyobrazić sobie jak mocny i gwałtowny potrafi być taki wybuch. Czasami masz wrażenie, że każdy kolejny jest gorszy.

Nie masz już siły.

Wszystkie nieudane próby

Gdy Syn był młodszy, próbowałam wielu, naprawdę wielu sposobów, aby zatrzymać awanturę, aby dziecko znów wróciło do stanu równowagi.

Odwracanie uwagi – czasem działało, ale w pewnym momencie zrozumiałam, że to nie nauczy Syna radzić sobie ze stresem, złością. Gdy Mamusi nie będzie, nikt w przedszkolu, szkole nie będzie skupiał uwagi tylko na nim. Dziecko musi nauczyć się radzić sobie ze złością, a to dzieje się niestety przez praktykę.

Łapówki – oferowałam bajki, czasem przekąski w zamian za popołudnie bez epickich scen. To oczywiście nie działa. Nagroda za brak awantury ma krótkie nogi. Z dnia na dzień było tylko gorzej.

Przerwa – brzmi świetnie, ale sprawienie, by moje wrzeszczące, wymachujące wszystkimi kończynami dziecko przestało to robić, usiadło w jednym miejscu i wysiedziało tam, aż się uspokoi – sorry u mnie, NIGDY to nie zadziałało!  Syn pozostawiony na tzw. timeout robił sobie krzywdę, niszczył ściany, drzwi. To zupełnie odpada.

Perspektywa kary – nie jestem fanką karania, ba! Nawet bardzo tego nie lubię, ale oczywiście próbowałam. Groziłam karą na to, co było najatrakcyjniejszą nagrodą, na czas „do końca świata”, ale zawsze miałam poczucie, że im bardziej grożę, tym bardziej powoduje bunt. Poza tym wierzę, że kary i nagrody nie budują prawdziwych i mocnych relacji.

Poddanie się nie wchodziło w grę. Chociaż czasami, albo nawet często nie miałam już siły. To wszystko NIE działało!

 

instagram projekt rodzina

Jestem najgorszą matką na świecie

Kiedy już myślałam, że nasze życie będzie niekończącą się męczarnią, aż po kres mojego życia, okazało się, że można nad tym pracować, że trzeba to zrozumieć, zreorganizować swoją głowę i że kiedyś będzie lepiej.

Kiedy Starszak miał 4 lata skierowałam swoje wątpliwości w stronę psychologa przedszkolnego – nie uzyskałam ani pomocy, ani odpowiedzi. Wręcz przeciwnie, uśpiły mnie zapewnienia, że Syn „taki już jest”. Dopiero 6 miesięcy później odwiedziłam terapeutę integracji sensorycznej. Diagnoza, terapia, praca, praca, praca [o moim przeczuciu i późniejszej diagnozie przeczytasz TU]. Teraz już wiem, że złość u dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej kosztuje je ogrom nerwów, energii i nadszarpniętych relacji.

W tej chwili jestem mądrzejsza o dzieciaka z zaburzeniami SI 🙂 . Jestem za to wdzięczna, bo dzięki niemu jestem bardziej uważna, wrażliwa i empatyczna. Jestem też o tysiące przeczytanych stron, artykułów i setki rozmów z terapeutami i innymi rodzicami dzieci z zaburzeniami SI mądrzejsza. To wszystko dała mi diagnoza zaburzeń SI u mojego dziecka.

Przez te lata udało mi się wypracować (choć wciąż zaliczam porażki) kilka sposobów, aby nie dopuścić do sytuacji bez wyjścia. Bo przebodźcowanie u dzieci z zaburzeniami SI zwykle kończy się ogromną złością, awanturą, histerią, wrzaskiem, ogromnym stresem i wyrzutami sumienia ( te uczucia dotyczą zarówno rodzica jak i dziecko).

Typowe objawy przeciążenia sensorycznego

Dzieci mogą reagować na przeciążenie sensoryczne na różne sposoby. U niektórych, przetwarzanie może „utknąć”- jak zacięta płyta. Nie jest w stanie przetwarzać informacji. Ani tych, które już dotarły ani przyjmować kolejnych, nowych.

W przypadku innych dzieci przeciążenie sensoryczne może prowadzić do ucieczki lub próby odcięcia się od świata (zakrywanie uszu, zamykanie oczu lub krzyk, odgłosy mające zagłuszyć otaczające dźwięki). Spróbuj dostrzec kiedy i w jakich sytuacjach dziecko pokazuje, że jest przeciążone sensorycznie.

  • Nagłe zmiany nastroju
  • Pozornie niesprowokowany płacz
  • Brak odpowiedzi na pytania, brak udziału w rozmowach, totalny brak skupienia
  • Próba odcięcia sie od świata: zakrywanie uszu lub twarzy, zamykanie oczu lub ucieczka
  • Pobudzenie, wiercenie się
  • Ekstremalna drażliwość, niepokój
  • Wielokrotne wypowiadanie tych samych myśli lub pytań
  • Całkowita niezdolność do skupienia się na wszystkim, co się dzieje

Jeśli zaobserwujesz takie zachowania – podejmij działania. Spróbuj wyeliminować wyzwalacz, zmień otoczenie, zatrzymaj się, poświęć uwagę.

Trzy małe, ale niezwykle skuteczne sposoby aby nie dopuścić do przeciążenia sensorycznego.

dużo ruchu – mało ekranu

Zdaję sobie sprawę, że każdy to powtarza, ale to jest klucz do spokoju w naszej rodzinie. U Starszaka widać to bez dodatkowych badań i analiz. Gdy spędza przed ekranem więcej czasu niż powinien – mamy jak w banku, że popołudnie skończy się awanturą. Spróbuj, jeśli nie usunąć, to ograniczyć ekran (TV, telefon, tablet, komputer). Zabrzmi to jak reklama proszku ale serio 🙂 Wytrzymaj 2 tygodnie i zobacz efekty!

Jednocześnie duża ilość ruchu, zapewnienie odpowiedniej stymulacji, zabawy ruchowe powodują, że dziecko “ładuje baterie swojej wytrzymałości na bodźce” (ja to tak nazywam 🙂 ). Zapewniając doznania, dziecko jest spokojniejsze, bardziej skoncentrowane, bardziej cierpliwe.

niektórych ludzi i miejsc trzeba unikać

Niestety. Są osoby, które “działają nam na nerwy”. Twoje dziecko też tak ma, a może nawet bardziej, bo jest bardziej wrażliwe na bodźce.

To samo tyczy się miejsc. Nie możesz zapewne zrezygnować z przedszkola, szkoły czy minimalnej ilości odwiedzin “wrednej cioci”. Możesz natomiast wypisać się (jeśli jest to problematyczne) ze sklepów, sal zabaw, centrów handlowych, kin, gwaru, szumu i wszystkiego co nie służy Twojemu dziecku.

Jakiś czas temu, zakupy w Biedronce były nie do przejścia ze Starszakiem. Za głośno, za jasno, zbyt dużo ludzi, zapachów, dźwięków, kolorów… Wysiadał już przy pieczywie (to absolutny początek). To była męczarnia dla nas wszystkich. Przez długi czas nie zdawałam sobie nawet sprawy, co On przeżywa wchodząc do zwykłego sklepu. Gdy zrozumiałam 🙁 odpuściłam, przeorganizowałam dzień i robiłam zakupy bez niego.

Pewnego dnia nadwrażliwość na dźwięki się zmniejszyła (treningi słuchowe, terapia zaburzeń SI ogromnie w tym pomogły) i mogliśmy zacząć robić wspólne zakupy.

zaakceptuj i dziecko i jego uczucia

Diagnoza zaburzeń SI dała mi wiele. Zrozumiałam i zaakceptowałam jego uczucia i odczucia. Niby rzecz naturalna a jednak?!? Jak często mówisz do dziecka, “to przecież nie boli”,  “wcale nie jest ciepło, ubierz się, bo na pewno jest ci zimno”, “przecież skarpetka nie gryzie”, “włosy nie bolą” etc.). Problemy z fryzjerem, metkami, skarpetkami, obcinaniem paznokci… To wszystko nie jest wymysłem.

Dla dzieci z zaburzeniami SI nie ma małych problemów. Jeśli coś je swędzi – to nie da się wytrzymać i dyskutowanie i przekonywanie do zmiany uczuć nic nie wnosi, raczej psuje.

 

Nie każdej awantury można uniknąć

… szczególnie przy dziecku z zaburzeniami SI.  Do przebodźcowania u dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej dochodzi częściej i trawa to zwykle dłużej. Takie jest życie. Zapewniając te 3 małe zmiany – zobaczysz różnice. Będziesz mieć świadomość, że robisz wszystko co możesz, że zamiast krzyczeć i mieć później gigantyczne wyrzuty sumienia (mówię to z autopsji) starałaś się i nawet jeśli dziś się nie uda – jutro jest szansa na lepszą współpracę.
Wierz mi, za jakiś czas zaobserwujesz, mniejszą ilość awantur, wybuchów złości i agresji.

Zawsze, gdy myślisz „Moje dziecko znów daje mi popalić” pomyśl, że Twoje dziecko ma niesłychanie trudny czas i jemu jest z tym równie trudno, jeśli nie nawet trudniej niż Tobie.

 

PS. Jeśli jesteś rodzicem dziecka z zaburzeniami SI zapraszam Cię do polubienia mojego fanpage  Projekt- Rodzina.pl oraz grupy na FB Zaburzenia integracji sensorycznej oczami rodzica – to grupa, na której wymieniamy się spostrzeżeniami, informacjami, patentami ale i otrzymujemy wsparcie od innych rodziców.

 

*A. Charęzińska, J. Szulc, Sensoryczne niemowlę

sciskam

Reklama
projekt-rodzina-facebookprojekt-rodzina-instagramprojekt-rodzina-newsletter
Tags:

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Matka na Szczycie Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Matka na Szczycie
Gość

Jestem ciekawa, jak to wygląda dalej (nie wiem, może kiedyś o tym pisałaś?). W sensie, czy z tych zaburzeń jakoś się wyrasta, czy też towarzyszą przez całe życie, nasilają się lub zmniejszają z wiekiem?