wychowuj nie wariuj

Gdy czujesz, że wariujesz

Ostatnie tygodnie są ciężkie. Żyjemy w strachu, nie mając planu, nie znając końca. Nasze życie wywraca się do góry nogami. I jeszcze ta rodzina i te dzieci, które ciągle coś chcą, ciągle bałaganią, ciągle jedzą. I zapomniałam o mężu… Gdy czujesz, że wariujesz zatrzymaj się na moment, pomyśl. Masz szansę nie spieprzyć tego.

W internecie pełno memów (które bardzo lubię i bardzo mnie śmieszą) o tym, jak to mamy za dużo wolnego czasu, jak nam się nudzi, jak bardzo potrzebujemy towarzystwa, jak tęsknimy za bliskimi i wreszcie czego to nie zrobimy, gdy kwarantanna się zakończy.  Zewsząd widzę i słyszę narzekanie na mężów, żony (choć bezpodstawne), na dzieci.

Ogarnąć chaos – gdy dom jest pracą, szkołą, kinem, placem zabaw…

I żeby było jasne – ja też narzekam. Muszę, jak większość spróbować ogarnąć chaos.  Dzieci w domu, ich niepohamowany apetyt i poziom energii, zgrać to z codzienną arią wrzasków i próbą uczenia mojego ADHDowca w domu. Do tego praca zdalna – moja i męża. W kakofonii dźwięków pomiędzy rozmowami z kontrahentami, domowym przedszkolem słychać kłótnie dzieci, krzyk matki, pracę zmywarki, pralki i wszelkiej maści robotów kuchennych (bo przecież ktoś zawsze jest głodny). Do tego strach.

instagram projekt rodzina

Strach o zdrowie rodziców, dzieci. Strach o moją siostrę, która w Wielkiej Brytanii pracuje w szpitalu i mimo że jest fizjoterapeutą ma dyżury na oddziałach z zakażonymi pacjentami. Strach o każde kaszlnięcie, o każdy wyjazd do sklepu. Strach o przyszłość…

Nigdy wcześniej nie byliśmy w takiej sytuacji. Jest trudno. Ludzie umierają, tracą pracę, firmy upadają (i nie ma drożdży  🙂  ). Zamknięcie daje się nam wszystkim we znaki.

I do tego to poczucie, że nie możesz, jest zakaz. Nie możesz iść do pracy, do kina, nie możesz zjeść na mieście, pójść do kościoła, do lasu, nie możesz wyjść na rower ani spotkać się z przyjaciółmi, nie możesz pobyć sama nawet przez moment.

Możesz zbudować coś ważnego – relacje 

Ale w tym szaleństwie jest nadzieja. Nadzieja, która powinna zaświecić się w naszych głowach i prowadzić nas niczym żabnica (to ryba, którą mój Starszak uwielbia – ma światełko przed sobą).

Mamy niesłychaną szansę, wpływ na relacje w naszej rodzinie. To nie musi być codzienna walka o przetrwanie, to nie musi być ciągły żal za życiem z przed 2 miesięcy, to nie musi być wzdychanie za tym, co nas omija.

Bycie ze sobą non stop nikomu nie służy, ale warto wypracować sobie sposób, żeby nie tylko nie zwariować, ale jeszcze zbudować coś ważnego – relacje ze swoimi dziećmi, partnerami. Porozmawiajcie, wymieńcie się uwagami, zaplanujcie jak wspólnie spędzić ten czas.

Mój dziewięcioletni syn wykrzyczał mi, że on woli już iść do szkoły! Że ma dość ciągłych zadań w domu (ja też) i roweru w ogrodzie (i tak ma dobrze). Każdy z nas wolałby wrócić do “normalności” ale nikt nie wie kiedy i czy wrócimy do świata sprzed epidemii.

Gdy to wszystko się skończy… a jeśli się nie skończy?

Może warto przestać myśleć o tym, co zrobimy jak to wszystko się skończy, bo może się nigdy nie skończyć, a świat może już nigdy nie być taki jak wcześniej.

Daleka jestem od udzielania rad, ale przepracowanie tego w swojej głowie pomaga. Przestańmy żyć, jakby to było tymczasowe. Przeorganizujmy życie tak, aby wyzbyć sie poczucia chwilowej  niewygody. Ten czas, który możemy razem spędzić nigdy się nie powtórzy. W zabieganiu, pośpiechu, ciągłym braku czasu mamy możliwość odsapnąć, zatrzymać się, odpuścić.

To trudny czas – musimy się sobą zaopiekować. Przestańmy traktować dom jak więzienie a rodzinę jak nieuniknioną konieczność. Dom daje bezpieczeństwo a rodzina oparcie w trudnych chwilach.

 

Gdy czujesz, że wariujesz zostań w domu – bądź bezpieczny

 

sciskam

0 0 vote
Article Rating
Reklama
projekt-rodzina-facebookprojekt-rodzina-instagramprojekt-rodzina-newsletter
Tags:
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Aldona
Aldona
7 miesięcy temu

Bardzo interesujący wpis