przez żołądek do serca

Zdrowe jedzenie! Co wyrzucić z jadłospisu?

Niby „zdrowie jest najważniejsze”, ale już zdrowe odżywianie okazuje się za drogie, zbyt czasochłonne, a tak w ogóle to nic nie jest zdrowe. Wartościowe jedzenie nie musi być drogie, można je przygotowywać w większych ilościach i przechowywać. Zdrowe jedzenie odwdzięczy się nam zdrowym ciałem i duszą :).

Kiedy byłam w pierwszej ciąży bardzo mocno zmieniłam swój sposób żywienia. Wcześniej jadaliśmy zwykle na mieście, późno, nie raz w fast food’ach do tego Coca Cola. Wieczorami królowały chipsy i piwko. Gdy zaszłam w ciążę niemal wszystkie „syfy” poszły w odstawkę. Część złych nawyków nigdy nie wróciło, części trudno jest się wyzbyć.

Lenistwo uczy! I często właśnie lenistwo powoduje, że jem zdrowo. Dlaczego lenistwo? Bo nie chce mi się gotować osobno dla mnie, osobno dla dzieciaków (dzieciom nie podam „syfskiego jedzenia”). Wszyscy jemy to samo (unikam soli, cukru, przetworzonych produktów, nie smażę). Niby proste, ale jak to zrobić?

Śniadania to zwykle omlety, jajecznica, owsianka, jaglanka, płatki z mlekiem, pancakes.

Na drugie śniadania sięgam po jogurty, serki,  owoce świeże i suszone, orzechy.

Zupy gotuję tylko na mięsie sprawdzonym, kupuje od sąsiada, przywożę od teściów, używam koncentratu wywaru (sama przygotowuje – przepis TU).

Mięsa nie smażę, staram się piec, dusić lub gotować na parze.

Surówki pozbawiłam śmietany i też jest ok. Staram się nie mieszać wielu składników, bo dzieciaki grzebią w jedzeniu i złości mnie to niemiłosiernie.

Kolacja to owocowe koktajle, kanapki, niekiedy moje wypieki (chleb bananowy, marchewkowy, dyniowy etc.)

Wyrzuciłam z jadłospisu zupełnie lub staram się ograniczać to co najbardziej psuje i niszczy nasze zdrowie.

Cukier

To, że cukier jest niezdrowy wiemy wszyscy. Psuje zęby, odkłada się w dupce, napędza apetyt. Poza kalorycznością i energią niczego nam nie dostarcza. Nie ma znaczenia, czy kupujesz cukier biały, brązowy, trzcinowy czy kandyzowany. Różnica polega jedynie na smaku, a nie na wartościach odżywczych. Cukier uzależnia! Nagła rezygnacja wywołuje symptomy odwykowe (zmęczenie, znużenie, rozdrażnienie). Jest tym samym, ulubionym przez producentów żywności  ulepszaczem smaku. Nie myśl jednak, że jeśli w składzie nie ma napisu „cukier” to znaczy że jest ok. nigdy w życiu! Glukoza, sacharoza, inwertyna, laktoza, syrop kukurydziany, słodowy, dekstroza, maltoza, fruktoza, melasa… to tylko niektóre nazwy oznaczające to samo: CUKIER.

Ja unikam cukru jak ognia! Ale jak, kiedy on jest taki słodki? Proponuję zdrowe zamienniki: miód naturalny, stewia, syrop klonowy, ksylitol. Słodziki nie są najlepszym rozwiązaniem. Ostatnio pojawiły się doniesienia, że aspartam (jeden ze słodzików) może być rakotwórczy.

Sól

Co prawda nie tuczy, ale zabija! Powoduje nadciśnienie (blisko 170  tys. osób umiera każdego roku w Polsce z powodu nadciśnienia i jego powikłań – nie mów, że Ciebie to nie dotyczy), otyłość, zatrzymywanie wodę w organizmie, powoduje wypłukiwanie wapna (co osłabia kości). Najwięcej szkodliwego sodu (bo on jest w soli najgroźniejszy) znajduje się w gotowych produktach: zupy w proszku, fast food, wędliny.

My wyrzuciliśmy solniczkę, zastąpiłam ją ziołami, po pewnym czasie przyzwyczailiśmy się do potraw bez soli (człowiek potrzebuje jedynie 48-72 godziny, by wyzbyć się przyzwyczajenia do słonego smaku, a przynajmniej dostrzec słoność potraw). Gdyby to miało się jednak okazać nieosiągalne, warto wybierać sól, o najniższym poziomie sodu. Sól morska, himalajska zawiera mniej sodu aniżeli sól kuchenna.

Wędliny ze sklepu

To co teraz można znaleźć w sklepach pod hasłem wędlina to się w głowie nie mieści. Czy wiesz, że producenci wędlin nie są zobowiązani do przestrzegania żadnych standardów. Mogą nastrzykiwać szynki i  kiełbasy czym tylko zechcą. Dodają sól, azotyny, azotany, polifosforany, emulgatory, zagęszczacze, skóry, tłuszcz… i co tylko zechcą. Kiedyś z 10 kg mięsa wytwarzało się ok. 8 kg wędlin. Dziś, z tych samych 10 kg wytwarza się nawet 20 kg.

Unikajmy wędlin. Po pierwsze dlatego, że żywieniowcy od lat namawiają nas aby ograniczyć ilość spożywanego mięsa (szczególnie wieprzowiny tak u nas popularnej). Po drugie konserwanty, które znajdują się w wędlinach, co tu mówić – zabijają nas.

Na własną rękę robię wędliny w domu. Można zrobić pasztet – tak naprawdę niemal ze wszystkiego, z warzyw również (pasztety można mrozić). Można samodzielnie upiec mięso bez grama chemii.

Jeśli nie przekonałam Cię, i nadal chcesz jeść wędliny sklepowe, to staraj się przynajmniej unikać tych różowych i różowoczerwonych (jest w nich najwięcej konserwantów). Stawiaj na wędliny białe i szare, szynki długo – i surowo dojrzewające, salami.

co wyrzucić z jadłospisu

Fast food, dania gotowe

Wydaje mi się, że nie trzeba się tu wiele rozwodzić. A jednak są ludzie, np. mój mąż, któremu zdarza się dość często odwiedzać takie przybytki. Mimo, że ma świadomość, że jest to zło w czystej postaci.
Od czego by tu zacząć? Wysoko przetworzona żywność (typu fast food) napędza apetyt, sprzyja tyciu, nadciśnieniu i powoduje nad-aktywność u dzieci. W fast foodach znajdują się jedynie węglowodany, cukier, tłuszcz i sól. I nie mówcie, że fast foody to także zdrowa żywność! Że owoce, sałatki. Jabłka są słabej jakości, mało wartościowe, a sałatki zwykle z sałaty lodowej (uboga w wartości odżywcze) poszatkowanej długo przed podaniem. Dodatkowo polana majonezem lub posypana serem. To nie jest zdrowe. I jeszcze słowo o tzw. nugetts’ach – kęski kurczaka w panierce. Szkoda, że zbyt wiele kurczaka tam nie uświadczysz. Zwykle składa się ze skóry, tłuszczów, chrząstek, ścięgien – to wszystko mieli się na jednolitą masę, dodaje polepszaczy smaku, obsypuje panierką i wstępnie smaży. Nie wspomnę o okresie przydatności do spożycia- milion lat.

Słodycze ze sklepu, lody, chrupki, paluszki etc.

Ilu z nas tłumaczy dzieciom, że słodycze są niezdrowe, że niszczą zęby, zmniejszają apetyt? Pewnie masa (jak tak robię). A kiedy dzieci zasną wyciągamy czekoladę, batoniki, cukiereczki (tak też robię 🙂 ). Rodzice nie są bez winy. Słodzimy herbatki, dosładzamy placki, zupy mleczne. A do tego te awantury w sklepach. Warto jednak walczyć i nie poddawać się. Przygotowując samodzielnie słodkie przekąski przynajmniej mamy pewność, co jest w środku. Zamiast cukru posłodźmy ciasto miodem, ksylitolem lub stewią. Można również przygotować dzieciom galaretkę, sałatkę owocową, budyń, kisiel, kompot – możesz przynajmniej kontrolować ilość składników w daniu. Co ważne- cukierki, landrynki, czekolada, żelki powinny zostać bezwzględnie usunięte z diety dzieci cierpiących na zaburzenia koncentracji, cierpiące na nadpobudliwość (nagły dopływ cukru powiększa dekoncentracje i aktywność).

Białe pieczywo

To nic innego jak produkt typu fast food. Mąka pszenna, suche drożdże i chemia: spulchniacze, wybielacze, kwasy, konserwanty, karmel (używany aby uzyskać ciemny kolor wypieku i wcisnąć nam, że przecież zdrowy, bo ciemny). Ma w sobie mniej minerałów i witamin niż żyto, łatwiej wchodzi w biodra i potrzebujemy go znacznie więcej aby się nasycić. Natomiast pieczywo ciemne… (ale takie prawdziwe) jest bardzo zdrowe. Zawiera witaminy, kwas foliowy, piecze się go z mąki pełnoziarnistej, a zakwas zawiera rożne szczepy bakterii dobroczynnych dla naszego układu pokarmowego. Warto wybierać chleb ciężki, lekko mokry, dość twardy, po przekrojeniu powinien się lepić. Najlepszy będzie chleb na zakwasie, jeśli nie masz możliwości kupienia takiego chleba wybieraj przynajmniej żytni – o niebo lepszy od pszennego. Wiesz, że możesz sama piec chleb?

Przyznasz, że mimo iż trochę się rozpisałam sama lista nie jest długa. Natomiast ilość korzyści płynących ze zdrowego/ zdrowszego odżywiania jest ogromna. Pomyśl tylko, że zmieniając delikatnie skład koszka zakupowego możesz: dłużej żyć, stracić zbędne kilogramy, mieć energie, zwiększyć odporność organizmu, uniknąć alergii, cukrzycy, nadciśnienia i wielu innych chorób, złagodzić już istniejące choroby, obniżyć ryzyko wystąpienia udaru, depresji, itp.

Warto zwrócić uwagę na nawyki żywieniowe jakie kształtujemy u dzieci. To od nas zależy, czy nasze dziecko będzie „tzw. grubasem”, będzie miało miażdżycę, nadciśnienie i ogromną szansę na zawał serca. To co jemy i jak jemy ma ogromny wpływ na życie naszych dzieci dziś i za kilkadziesiąt lat.
Jeśli nauczymy dziecko, że aby je uspokoić potrzebny jest lizak, a w nagrodę idziemy do fast foodu, to czego oczekiwać. Każdy stres będzie zajadany słodkościami, a sukcesom towarzyszyć będzie miska jedzenia. Jedzmy mądrze i mądrze karmmy nasze dzieci.

Reklama
projekt-rodzina-facebookprojekt-rodzina-instagramprojekt-rodzina-newsletter
Tags:

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Iza - Kobieca Strona MamyMatka DietetyczkaKlaudia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Klaudia
Gość

Święta racja siostro! Sól, cukier, fast foody, białe pieczywo i… czerwone mięso – musimy to ograniczać, a będziemy dłużej i zdrowiej żyć.

Matka Dietetyczka
Gość

Fajne podejście do tematu i realizacja w dniu codziennym najważniejsza! Oby tak dalej!

Iza - Kobieca Strona Mamy
Gość

Masz rację, ciążą to dobry moment na porzucenie złych nawyków żywieniowych (zwłaszcza pierwsza;)). U nas też to był właśnie moment na pozbycie się z diety tego, co niepotrzebne, chociaż nie ukrywam, że robimy sobie czasem żywieniowe grzeszki (a nawet cale dnie). Podziwiam Was za porzucenie soli, ja co prawda znacząco ograniczyłam sól, ale całkowicie wyeliminować nie potrafiłam, chociaz wiąże się to pewnie z nieumiejętnym używaniem przypraw 😉 Bardzo dobry wpis, prosto nakreślasz co powinno się znaleźć w diecie, a czego raczej unikać – pozdrawiam ciepło <3