być kobietą

10 rzeczy których żałuję, że nie robiłam będąc świeżo upieczoną Mamą

Niedawno uzmysłowiłam sobie, że pewne etapy macierzyństwa już za mną. Nie tęsknię za nieprzespanymi nocami, za ząbkowaniem, kolkami,  gorączkami, karmieniem, wysypką… Ale łezka się w oku kręci, gdy  pomyślę o zapachu niemowlęcia, pierwszych uśmiechach, wtuleniach, pierwszych krokach, pierwszym “mama”. Są rzeczy, których żałuję, że nie robiłam będąc świeżo upieczoną Mamą.

Chyba jestem już stara 🙂

Jestem mamą od przeszło 8 lat. 8 lat! To kawał czasu. Rozmyślając o swoim macierzyństwie stwierdziłam, że moje dzieci są już duże. Serio. Wiele etapów juz za nami choć napewno jeszcze więcej przed nami.

Po rozmowie ze znajomą, która dopiero urodziła dziecko stwierdziłam, że “to było już tak dawno temu”. Nie pamiętam jak ząbkowało, jak zasypiało, jak jadło, jak spało… nie! To akurat pamiętam. Starszak nie spał, a Średniak spał całą noc budził się wypoczęty w okolicach 4 rano i do 9 nie usnął.

Zdałam sobie sprawę, żę pewne kwestie są już daleko za mną. Moje dzieci już nie pachną bobasem, nie robią sobie drzemek w ciągu dnia, nie potrzebują mnie tak bardzo jak kiedyś 🙂 Pewien etap macierzyństwa już za mną. I gdy tak patrze wstecz z dzisiejszej perspektywy, myślę sobie, że pewne rzeczy mogłam inaczej zrobić,  mogłam więcej, mniej, dłużej…

10 rzeczy, których żałuje że nie robiłam będąc świeżo upieczoną mamą

 

1.więcej wspólnego snu, przytulania, nieśpieszenia się

Choć obiektywnie rzecz ujmując, spędziłam sporo czasu z dziećmi właśnie na przytulanie, wspólne patrzenie się na siebie, nieśpieszne bycie, to mam wrażenie, że nadrobiłam te braki kolejnymi dziećmi 🙂 Macierzyństwo bardzo mnie zmieniło. Gdy zostałam mamą nie sądziłam, że zwykłe bycie razem jest tak ważne. Zawsze miałam coś do zrobienia, chciałam być gdzieś indziej, jest przecież tyle spraw do załatwienia. A przecież nie o to w tym chodzi.

 

2.więcej spacerów

Gdy mieszkałam w Warszawie, a wyjście na spacer rosło do rangi wielkiego przedsięwzięcia – nie lubiałam tego. Dziś pod pretekstem spaceru z psem wymykam się z domu, żeby doświadczyć ciszy, żeby usłyszeć swoje myśli, żeby zresetować umysł i ciało. Żałuję, że nie mogę teraz, tak po prostu wyjść w ciągu dnia z domu na spacer z wózkiem i śpiącym niemowlakiem.

 

3.więcej zdjęć, filmów, nagrań, spisanych wspomnień

Moje pierwsze dziecko ma trylion zdjęć, filmów z pierwszego roku. Później było trochę gorzej ale prawdziwa tragedia zdjęciowa dopadła Średniaka, który ma raptem kilka zdjęć 🙁 Może Ci się wydawać, że masz ich za dużo, ale pamiętaj, ono jest takie malutkie tylko przez chwilę, za moment wyrośnie. Za jakiś czas miło Ci będzie sięgnąć po zdjęcia, filmy z przed lat. Zawsze się na nich rozczulam 🙂

 

4. więcej delegowania zadań

Będąc świeżo upieczoną mamą uważałam, że dam radę ze wszystkim, że sama sobie poradzę i że tylko ja jestem w stanie zrobić to dobrze. A to był duży błąd. Mam takie poczucie, że dopiero kolejne dzieci, a co z tym się wiąże totalne zmęczenie i brak czasu spowodowały, że zaczęłam oddelegowywać zadania.

 

5. mniej nerwów

Jestem nerwusem, zawsze byłam, ale teraz, przynajmniej czasami do głosu dochodzi rozsądek, który mówi mi “i po co się tak drzesz Kobieto!” Wystarczy kilka wdechów, rozluźnienie spiętych mięśni i już mózg zaczyna pracować normalnie. Kiedyś nie było we mnie głosu rozsądku, a ogromne zmęczenie jakiego doświadczyłam przy pierwszym dziecku pogłębiało tylko mój zły stan. Dziś, sytuacje przy których wybuchałam będąc świeżo upieczoną Mamą, nawet mnie nie ruszają 🙂

 

6. mniej idealizmu

Kiedyś żyłam w przekonaniu, że kobieta może wszystko, jest silna i multifunkcyjna. Potrafi być idealną matką, żoną, kucharką, sprzątaczką, pracownikiem, przyjaciółką, ma swoje pasję, dużo czyta, wychodzi z przyjaciółkami, uprawia sport, ma zawsze nienaganną fryzurę, makijaż, jest szczęśliwa i nigdy nie jest zmęczona. Od jednego zadania płynnie przechodzi do drugiego z uśmiechem na ustach.

Też tak chciałam, też wierzyłam, że tak można, ba! że tak trzeba.

Dziś śmieje się z tego i żałuje tego czasu. Zmarnowałam kawał życia, zdrowia i relacji z najbliższymi.

 

7. więcej chwil razem

Tego zawsze jest za mało. Dziś z perspektywy czasu widzę, jak dobrze nam wszystkim robi, gdy mamy czas dla siebie nawzajem, nie musimy nigdzie się śpieszyć, możemy być, grać w gry, przewalać się po łóżku.

 

8. zdecydowanie mniej porównywania się

Przestrzegam! To strasznie głupie i szkodliwe. “Tamta tak schudła”, “a ta ma taki wózek”,   “to dziecko juz siedzi”, “a tamto liczy do miliona w piaskownicy”. To nie jest ważne, kto co już potrafi i jak wygląda. Jeśli nauka liczenia z twoim dwulatkiem sprawi Wam przyjemność super, ale jeśli nie, to po co to robić? Każdy jest inny, ma inne potrzeby, oczekiwania wobec siebie i innych. Porównywanie się tylko szkodzi.

 

9. mniej “ja tak nigdy nie zrobię” i “moje dziecko takie nie będzie”

Gdy urodziłam pierwsze dziecko, a nawet jeszcze przed porodem, nie miałam żadnego problemu mówić: “ja tak nigdy nie zrobię” Wiecie o co chodzi?! Moje dziecko nie będzie miało smoczka, moje dziecko nie będzie pływało w rękawkach, moje dziecko nie będzie jadło parówek, moje dziecko będzie się mnie słuchało lub drugi zestaw: ja nie będę TAKĄ matką …

Dziś jestem mądrzejsza o troje dzieci i nauczyłam sie nie zarzekać się, że coś będę albo nie będę robiła. Przy trójce dzieci często wpada (niestety na dłużej) znajoma, która ma na imię IMPROWIZACJA i różnie to bywa. Często przejmuje stery, więc nie zarzekam się, szkoda się później tłumaczyć 🙂

 

10. więcej wiary w męża/ ojca dziecka

Syndrom idealnej Joli dał nam popalić. Pierwszy rok bycia rodzicem był dla nas bardzo ciężki. Wiem, że trzęsąc się nad dzieckiem zabierałam ojcu kawał frajdy z bycia ojcem, wiem, że niepotrzebnie ingerowałam, nie potrzebnie wątpiłam, nie potrzebnie, ale sądząc wtedy że tak powinnam robić, odsuwałam ojca od dziecka. Bo przecież, jaka każdy facet wszystko robił źle 😉

Wiem, że miewasz czasem dość!

Jeśli jesteś świeżo upieczoną Mamą, na pewno miewasz czasem dość, jesteś potwornie zmęczona, niekiedy sfrustrowana, chcesz rzucić tym wszystkim i uciec daleko stąd. Ja tak miałam, dość często. Ale to mija, dziecko w końcu zacznie spać, samo chodzić, z roku na rok będzie bardziej samodzielne.  A Tobie pozostaną wspomnienia. Zrób wszystko, żeby to nie były wyrzuty sumienia tylko radość i satysfakcja.

“Wasze dziecko pewnego dnia wyrośnie z pieluch. Obiecuję. Pewnego dnia będzie już za duże na wasze kolana. Pewnego dnia nie będziecie musieli go wyciągać rano z łóżka. Pewnego dnia wejdziecie do jego pustego pokoju i będzie skłonni oddać wszystko, aby TEN dzień wrócił. TEN dzisiejszy dzień – z całym jego zmęczeniem, chaosem i śmiechem. Odpuszczajcie więc małe rzeczy. Przytulajcie wasze dziecko. Zostańcie z nim i pobawcie się trochę dłużej. Budujcie więź. Twórzcie wspomnienia. Piękne wspomnienia. Wspomnienia, do których będziecie wracać, gdy te małe rączki, które dziś trzymacie, odejdą.”[źródło]

Tags:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o