być kobietą

Ja + Ty = My. Małżeństwo idealnie niedoskonałe :)

Luty to bezapelacyjnie miesiąc zakochanych. Nie bez przyczyny, w lutym również obchodzimy  Międzynarodowy Tydzień Małżeństw. Z tej okazji pomyślałam o poście małżeńskim (jakby to nie zabrzmiało). Długo zastanawiałam się, czy pokazać Wam moje małżeństwo idealnie niedoskonałe?

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami…

Mojego męża poznałam wieki temu 🙂 Ja byłam szczupła i młoda, on…wysoki,  wysportowany… z burzą loków. Szarmancki, o nienagannych manierach, niesamowicie troskliwy i zazdrosny 🙂

Jak to u dzieciaków bywa – wielkie love 🙂 Zauroczeni sobą, spędzaliśmy razem każdą chwilę. Wakacje się skończyły i rozdzieliły nas kilometry. Oboje sądziliśmy, że równie szybo jak zaczęła się nasza przygoda, tak samo szybko się zakończy. Ale… on przyjeżdżał do mnie, ja do niego, czasem zrywaliśmy się z lekcji by spotkać się w pół drogi 🙂  Przetrwaliśmy liceum. Gdy ja nie dostałam się na studia i postanowiłam wyjechać, mój Mężu nie zawahał się ani chwili i zapytał kiedy jedziemy.

Pięć lat po naszym pierwszym spotkaniu powiedzieliśmy sobie sakramentalne TAK. Po kolejnych pięciu latach przywitaliśmy Pierworodnego, a potem poszło już z górki 🙂 W 2016 roku świętowaliśmy naszą 10 rocznicę ślubu!!! Serio! 10 lat od ślubu i 15 lat znajomości.

I wiecie co, jak się tego zupełnie nie spodziewałam. Nie planowałam, nie analizowałam. Tak wyszło. Tak się ułożyło. I mimo że, ja nie byłam w żaden sposób zadeklarowana, On dokładnie wiedział czego chciał. Po dziś dzień wspominamy, jak znając się może dwa dni, wziął mnie na ręce, popatrzył głęboko w oczy i powiedział: „zostań Matką moich dzieci!” Miałam wtedy 16 lat!!! Uciekałam, bo stwierdziłam, że jest niespełna rozumu. Ale On miał plan, który sukcesywnie realizuje 🙂

Rocznica powstania Armii Krajowej 🙂

Wśród naszych znajomych, zawsze śmialiśmy się, że 14 luty to nie jakieś tam Walentynki, tylko ważna data w dziejach Polski – 14 lutego 1942 roku, rozkazem Szefa Sił Zbrojnych W. Sikorskiego, powstała Armia Krajowa (zboczenie zawodowe 🙂 ).

A tak serio, w tym roku szesnasty raz wspólnie spędzać będziemy Święto Zakochanych 🙂 Pisząc to, zastanawiam się, czy my rzeczywiście celebrujemy ten dzień?  I myślę, że nie. I nie widzę w tym nic zdrożnego, o ile… ma się tak cudowną żonę jak ja 🙂 , no i oczywiście, tak wspaniałego męża jak mój M.

Znamy się od wielu lat i oboje zdajemy sobie sprawę, że nad związkiem trzeba pracować non – stop. My już to wiemy, ale nie było to takie oczywiste, jeszcze kilka lat temu. W pewnym momencie zrozumieliśmy, że oddalamy się od siebie, coraz mniej nas łączy, coraz więcej dzieli. Któregoś pięknego dnia usiedliśmy by porozmawiać: dokąd zmierzamy i dokąd zmierza nasz związek. To, że był ślub, są dzieci, wspólny kredyt, wcale nie oznacza, że już nic nie muszę, wszystko jest zaklepane i tak już będzie forever.  Muszę! I to dużo. Musze się strać, muszę nad sobą pracować, muszę walczyć, muszę pielęgnować.

A właściwie to CHCĘ!!! CHCĘ walczyć o nasz związek, CHCĘ się starać. CHCĘ nad sobą pracować. CHCĘ żebyśmy byli szczęśliwi. CHCĘ sprawiać mu radość CHCĘ żeby wiedział, że mi zależy. CHCĘ widzieć, że Jemu zależy tak samo. CHCĘ  żeby się starał. CHCĘ kochać i być kochana cały rok. Nie tylko w Walentynki. Okazywanie sobie miłości, troski, niezadowolenia, to wszystko powoduję, że widzimy, że drugiej osobie zależy.

Dobre małżeństwo, dobry związek trzeba chcieć budować, a nie musieć budować czy żądać budowania go od drugiej strony. Tylko jeśli nie będzie oczekiwań i żądań, nie pojawi się poczucie winy, złości, lęku.

Uciekamy gdy możemy

Mamy obecnie trójkę małych dzieci, Mężu pracuje od świtu do nocy i nie mamy wiele możliwości aby wyjść, wspólnie się pobawić, zjeść coś dobrego, pójść do kina, ale kiedy tylko nadarza się okazja – korzystamy z niej.

W zeszłym tygodniu, położyliśmy dzieci spać, korzystając z niezawodnej babci, która została z dziećmi – wyskoczyliśmy do kina. Czy nam się chciało? Nie! Tak samo ja, jak i Mężu byliśmy zmęczeni, ale czasem ważne jest, aby się postarać. Oboje zrelaksowaliśmy się w drodze do kina (tak – jazda samochodem bez dzieci, w ciszy, przy delikatnym akompaniamencie muzyki, bez telefonów, bez pośpiechu, to prawdziwy relaks 🙂  ) i poszliśmy na film. Ot tak- miły, spokojny wieczór bez okazji.

Bo najgorsze to zobojętnić się na drugiego człowieka.

Idealne małżeństwo – jak idealni rodzice – nie istnieją. Bo czym jest idealne małżeństwo? Że małżonkowie się nie kłócą, są sobie wierni, kochają się, wspierają się? A może sprzątają po sobie brudne skarpety i pamiętają o zapasie piwa w lodówce?  Dla każdego to coś innego. Małżeństwo to ludzie. Dwoje nieidealnych ludzi tworzy nowy nieidealny związek, który, tak jak oni będzie przechodził przez lepsze i gorsze chwile. Bajer polega na tym, żeby umieć wyjść z tych trudnych sytuacji razem, silniejsi o nowe doświadczenia, pełni nadziei i miłości, a nie rozczarowania i żalu. Bo nie chodzi o to aby było super jak „jest dobrze”, a o to, aby być razem nawet gdy jest źle.

Małżeństwo to nie tylko miłość, to zaufanie, cierpliwość, walka, to ciężka praca, ale taka przyjemna, bo praca nad swoim życiem. Nie mamy wpływu, w jakiej rodzinie się rodzimy, jak nas wychowali rodzice, ale mamy wpływ na nasze małżeństwo. Nie tylko z kim się pobierzemy, ale to, jak wspólnie będziemy żyć, jakie będą nasze relacje za rok, 10 lat czy 50 lat. Nie mamy wielkiego wpływu na to czy nasz szef będzie złamanym…, ale mamy wpływ na to, czy jak wrócę z pracy będę miała wsparcie, będę miała do kogo się przytulić, będzie miał kto podać mi obiad i sprawić, że zapomnę o całym tym syfie na zewnątrz. Kwiatki i serduszka są fajne, przyjemne i potrzebne, ale nie raz w roku. To co buduje związek, to zaufanie, cierpliwość i kompromis 350 dni w roku (kilka dni zostawiam sobie na PMS i ogólną niechęć do świata).

Małżeństwo, to nowy świat tworzony przez ludzi z różnych planet. To oczekiwania, marzenia, ambicje. Ale również bagaż, który wynieśliśmy ze swoich domów – wzorce, zwyczaje, zachowania obserwowane w domu.

I mimo że, z Mężem mym bardzo się od siebie różnimy, mamy inne zwyczaje, inne zainteresowania, inaczej spędzamy wolne, inne rzeczy lubimy – jesteśmy ze sobą, żyjąc całkiem zgodnie. Myślę, że dlatego, że nam zależy na sobie i najzwyczajniej w świecie lubimy się. Lubimy spędzać ze sobą czas, lubimy ze sobą rozmawiać, być…. I mimo wielu  kłótni, wymian poglądów i okrutnych awantur, nadal potrafimy się dogadać. Odpuścić, przeprosić, przytulić się bez słów, podejść i spróbować raz jeszcze.

Małżeństwo jest fajne, ale ci faceci…. 😉

 

Post powstał w ramach projektu Małżeństwo jest fajne – blogerzy o małżeństwie, organizowana przez blog Mocem w związku z Międzynarodowym Tygodniem Małżeństwa.


Podoba Ci się ten post – daj mi jakoś znać.

  • polub artykuł 
  • zostaw komentarz
  • udostępnij – może komuś będzie pomocny
  • polub nas na Facebooku, tam zawsze znajdziesz info o nowych postów
  • obserwuj nas na Instagramie  to taki blog od kuchni

sciskamy2

blog projekt rodzinaZostaw komentarzUdostpnij postBlog Projekt Rodzina na FBBlog Projekt Rodzina na Instagram
Tags:

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Ja Zwykła MatkaaBlogerzy o małżeństwie - akcja "Małżeństwo jest fajne!" - podsumowanie - MocemJolaMagdaEwa Olborska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa Olborska
Gość

Piszesz o tym, że się lubicie. Jak ja lubię, jak pary o tym wspominają! Bo to wcale nie jest takie oczywiste. 🙂
Jak mówię ludziom, że oboje pracujemy w domu to się pytają, czy ze sobą wytrzymujemy. A my po prostu lubimy razem spędzać czas. Nawet te 24 h na dobę. 🙂

Magda
Gość

Zgadzam się w 100%. My też nie celebrujemy jakoś specjalnie Walentynek. Uważam, że miłość trzeba sobie okazywać przez cały rok, a nie tylko od święta. No i tylko pozazdrościć małżeńskiego stażu! Pozdrawiam;-)

trackback

[…] Ja + Ty = My. Małżeństwo idealnie niedoskonałe 🙂 Gdy troje zagraża dwojgu. Czy dziecko może zniszczyć związek? […]

Ja Zwykła Matkaa
Gość
Ja Zwykła Matkaa

Gratulacje I wszystkiego Dobrego :). W obecnych czasach 10 lat stażu małżeńskiego to już coś. W koło tyle rozwodów, czasem z błachych powidów :/. Ja z mężem od 8 lat małżeński team, spotkała nas rzecz najstraszniejsza dla rodziców, przetrwaliśmy to…… jesteśmy silniejszym związkiem dwóch dusz. Mamy wspólne pasję I spełniamy swoje marzenia.