wychowuj nie wariuj

Jak, bez płaczu nauczyć dziecko spać.

Pierwsze miesiące mojego macierzyństwa kojarzą mi się niemal wyłącznie z brakiem snu. Brak odczuwałam zarówno ja, jak i mój syn. Nie spał, budził się co chwilę, był marudny, rozdrażniony. O mnie lepiej nie wspominać 🙂 Wiedziałam, że musimy się wyspać! W pewnym momencie zdecydowałam się, aby nauczyć dziecko spać. Początki były trudne, ale przy trzecim dziecku, nabyłam mistrzowską umiejętność, jak bez płaczu nauczyć dziecko spać 🙂

Którejś nocy, mój synek (mając ok 3 mc.) zrobił mi niespodziankę – przespał ciągiem 5 godzin. Wyobrażacie to sobie? 5 godzin ciągłego snu! Do swoich drugich urodzin nie powtórzył tego wyczynu 🙂 Gdy wtedy, obudził się ok. 4 nad ranem – nakarmiłam go, zmieniłam pieluszkę, uśpiłam ponownie… i wiecie co… nie mogłam zasnąć, bo byłam tak wyspana 🙂

wiedziałam, że musimy lepiej spać, bo inaczej nie będzie z tego nic dobrego.

Jestem przekonana, że wiele matek przez to przechodzi – ich dzieci nie śpią! Są jednak dzielne, silne – dają radę! Ja nie dawałam. Opieka nad dzieckiem przygniotła mnie, chwilami nie mogłam się podnieść – nie chciałam takiego macierzyństwa!

Teraz, kiedy moje dzieci cudownie zasypiają, a ja mam wolne wieczory 🙂 mogę spokojnie zdradzić Ci MÓJ PATENT, jak BEZ PŁACZU nauczyć dziecko spać!

sen bez płaczu-5

sen bez płaczu-8

Po przejściach ze Starszakiem, wiedziałam, że przy kolejnym dziecku, sprawa snu będzie priorytetem. Wiedziałam, że aby lepiej funkcjonować, wszyscy potrzebujemy snu. Zaczęłam szukać informacji, pomocy- co możemy zrobić.

Oczywiście natknęłam się na wiele metod usypiania dzieci. Z jednej strony mnie przerażały, ale z drugiej – dawały nadzieję

#1 że nie tylko moje dziecko nie śpi (skoro jest metoda, to na pewno nie jesteśmy jedyni),

#2 że na prawdę jest to problem, a nie tylko moje widzimisię,

#3 że można coś z tym zrobić.

Poszukałam, poczytałam, popytałam… wiedziałam, że chce aby moje dziecko nauczyło się spać. Żeby spało dobrze, efektywnie, żeby było zregenerowane, wyspane. Trochę metodą prób i błędów, ale nauczyliśmy się spać. Kosztowało nas to sporo pracy, zacięcia, aby się nie poddać, konsekwencji, ale najważniejsze, że się udało.

A tak w ogóle zwróciliście uwagę, jak często mówi się o potrzebie zdrowego odżywiania, potrzebie ruchu, ograniczania stresu, aby zdrowo żyć, a zapomina się o śnie, bez którego nie będziemy ani zdrowi, ani sprawni, ani nie wzbijemy się na wyżyny intelektualne 🙂

cel – pomóc dziecku spać!

Nie oszukujmy się, pierwsze kroki stawiałam na Starszaku, dokształcałam się na Średniaku, aby osiągnąć perfekcję z najmłodszym dziecięciem 🙂 Praktyka czyni mistrza !!!

Plan miałam prosty – śpimy w nocy 🙂 Realizacja, wierzcie mi, nie była trudna, raczej mozolna i bez natychmiastowych efektów. Trwała kilka miesięcy, zanim moja córka zasnęła sama. Bez ciśnienia, bez pośpiechu, bez płaczu i stresu. Spokojnie i cierpliwie.

jak dziecko nauczyło się samodzielnie zasypiać 

Przez pierwsze trzy miesiące życia Wandy, mój sposób usypiania niczym nie różnił się od „normalnego” usypiania małych dzieci. Mleko, odbijanie, kołysanie, lulanie, delikatne odkładanie do łóżeczka i modlitwa by się nie obudziło, jak tylko dotknie materaca 🙂 Był smoczek, otulanie muślinową pieluchą, etc.

Od pierwszych dni życia w naszym domu obowiązywał pewien rytuał spania, zarówno w dzień jak i w nocy.

Przed nocnym spaniem (starałam się, aby dziecko zasypiało ok. godziny 19):

  • pełna aktywność minimum godzinę przed spaniem nocnym

ważne, aby dziecko miało trochę ruchu, bodźców, zajęcia. Staram się zorganizować dzieciom taką zabawę, aby mieli zapewniony dotyk (noszenie, głaskanie, masowanie, zabawa w „przewalanie się po sobie”, czołganie, etc.). Dużo wspólnej zabawy, a potem rytuał przed spaniem. Jeżeli kładziemy dziecko na drzemkę o 18 i śpi do 19,  raczej nie zaśnie ono o 19.30 na długi nocny sen.

  • czas kąpieli, jest czasem wyciszania się (tylko u maluchów, u starszych dzieci czas kąpieli to czas mega, super fajnej zabawy 🙂
  • pielęgnacja maluszka, mleko (w ciszy, spokoju, bez telewizora, odkurzacza, etc.) – zasypianie przy piersi. Potem tylko odłożyć śpiące dziecko do kołyski. Za każdym razem gdy się budziła, brałam na ręce, przytulałam, nosiłam. Jeśli mimo to nie mogła usnąć – karmiłam, ale jednocześnie nie podawałam piersi zawsze, gdy tylko się obudziła.

Tak wyglądały nasze pierwsze trzy miesiące.

Po tym czasie, zaczęłam zwracać uwagę na to, by była jak najbardziej świadoma podczas jedzenia, tak aby rzeczywiście zjadła zanim zaśnie i nie zasypiała przy piersi. Raz się to udawało, raz nie (nie ma tragedii), ale im dłużej to trwało, im starsza była – tym rzadziej zasypiała przy piersi. W zamian za to, zaraz po skończeniu, gdy pionizowałam ją do odbicia – przytulała się do ramienia i usypiała. Nosiłam, kołysałam – aż zasnęła, wtedy odkładałam ją do łóżeczka. Gdy ten etap miałyśmy przećwiczony – przyszedł czas na kolejny krok.

Gdy była już najedzona, usypiała w moich ramionach – skracałam czas bujania na rękach. Nie czekałam, aż zaśnie, żeby położyć ją do łóżeczka. Gdy widziałam, że jest już „o krok” od zaśnięcia, ale jeszcze minimalnie świadoma – odkładałam do łóżeczka, głaskałam, kołysałam, mówiłam szeptem. Czasem to akceptowała i zasypiała, czasem nie, i wtedy brałam ją na ręce i próbowałam znowu, aż do skutku. Gdy ten etap już osiągnęłyśmy – starałam się coraz szybciej ją odkładać. Czasami pięknie wszystko się układało, a czasami nie było krzty współpracy.

jak to  w życiu bywa – wzloty i upadki, ale zawsze do przodu 🙂

Któregoś wieczory, świetnie się wszystko układało, nie było płaczu, marudzenia- pomyślałam: dziś spróbujemy zasnąć samodzielnie. W ten oto sposób, gdy Wanda miała skończone 6 miesięcy położyłam ją w łóżeczku, pogłaskałam i wyszłam z pokoju, stojąc za drzwiami, by móc interweniować, gdyby okazało się, że nie jest na to gotowa. Stałam tak 15  min., słyszałam jak guga, przewraca się w łóżeczku, potem umilkła. Weszłam po cichutku do pokoju… Wanda spała. To był pierwszy raz gdy absolutnie sama zasnęła, bez płaczu, bez krzyku, bez stresu.

Wiadomo, że do dziś zdarzają się sytuację, gdzie Wanda nie może spać, albo budzi się co chwilę: ząbkowanie, choroba, skoki rozwojowe…

Podczas nauki, były dni, gdy córka nie chciała zasnąć do 23 (proces usypiania trwał 4 godziny!!!). Było tak kiedyś przez tydzień, ale ja nie odpuściłam. Przeczekałam ten okres. Każdego wieczoru kładłam ją o tej samej porze. Po tygodniu, zasnęła jakby nigdy nic, chwilę po 19 🙂

Ostatnio, też miała taki tydzień, że budziła się ok 23 i do godziny 3-4 nad ranem nie spała. Brałam ją do siebie do łóżka – licząc że zaśnie, ale nie… pół nocy przewalała się po mnie (zmieniała pozycję średnio co 10 s), od czasu do czasu mówiąc: bawić, bawić 🙁

W chwilach „nierównowagi” nie zmieniam rytuałów, czasu czy ilości spania. Staram się przeczekać tydzień, dwa. Po tym czasie zwykle wszystko wraca do normy. sen bez płaczu-4

sen bez płaczu

dostosowanie planu do dziecka, nie dziecka do planu

Dziecko rośnie, a wraz z nim zmieniają się jego potrzeby, chociażby ilości snu. W pewnym momencie, dziecko np. nie chce już spać dwa razy w ciągu dnia. Stosunkowo niedawno, przyszedł taki czas, że Wanda, za żadne skarby nie chciała zasnąć na drugą drzemkę (ok godz. 16). Jednocześnie, przed 18 była już padnięta. Ja rozwiązałam to w taki sposób. Pierwszą drzemkę delikatnie, stopniowo, powoli przesuwałam na późniejszą godzinę (zamiast 9 kładłam ją spać o 10, teraz często śpi dopiero ok 11) i aby nie kłaść spać dziecka na drugą drzemkę o 18, gdy już padała ze zmęczenia – robiłam kąpiel o 18.30. Do momentu, aż nie przyzwyczaiła się do zmiany. Potem powoli wracałyśmy do kąpieli bliżej 19.30

nauka samodzielnego zasypiania jest ważna

Wiem, jak często mówi się o tym, jak dziecko potrzebuje bliskości, dotyku – zgadzam się z tym w 100%. Pomagając dziecku nauczyć się zasypiać nie zabieramy mu bliskości, nie limitujemy dotyku, czułości. Na wszystko jest czas.

Mówi się o tym, że dziecko samodzielnie zasypiające usypia z wykończenia, że płacze, a rodzice, którzy nie reagują uczą je, że nie ma sensu wołać rodziców, bo nikt mu nie pomoże, że tak wychowuje się dzieci w domach dziecka… Wiele złego zostało na ten temat powiedziane. Nie uważam, żeby mądre uczenie dziecka czegokolwiek było złe, również jesłi chodzi o uczenie samodzielnego zasypiania.

To od nas zależy jak to zrobimy, ale moje dzieci są przykładem tego, że można bezboleśnie, bezstresowo przespać noc 🙂 Dla mnie najlepszym i najskuteczniejszym trickiem na przespaną noc jest jak najwcześniejsza pomoc rodzica przy nauce zasypiania (pisałam o tym TUTU)

O ile dwoje moich dzieci przesypiało noce od ok 6 mc, o tyle mój Pierworodny, mimo że umiał zasypiać samodzielnie pierwszą noc przespał mając dwa lata. Wcześniej budził się regularnie na mleko, bo chciał się przytulić, przyjść do nas do łóżka… Ale, jak już się najadł – kładłam go do łóżeczka i zasypiał samodzielnie, jak już wszedł do nas łóżka, przykładał głowę do poduszki i zasypiał samodzielnie. W południe, w czasie drzemki, sam często mówił, że jest teraz czas na spanie, i spał w południe (do tej pory mu się zdarza zdrzemnąć). Mając skończone 5 lat, wracał z przedszkola i kładł się spać – potrzebował odpocząć. Nie trzeba było z nim walczyć, zmuszać – samodzielne zasypianie nie było i nie jest traumą.

Można nauczyć, a raczej pomóc aby mogło nauczyć się dobrze spać. Tak aby nie wybudzało się w nocy, a jeśli się wybudzi – potrafiło samo zasnąć. Tak, aby nie płakało, gdy pozostawia się je samo w pokoju. Tak aby nie czuło się opuszczone.

 

Temat snu dziecka jest dla mnie ważnym tematem. Jest to jeden z powodów, dla których postanowiłam zacząć pisać bloga. Chce pokazać Wam, że można dobrze spać nawet mając małe dzieci 🙂 Samodzielne zasypianie moich dzieci traktuję jako swój osobisty SUKCES (jest to jedno z niewielu moich osiągnięć rodzicielskich 🙂  W ramach przypomnienia – moje poprzednie posty o śnie dzieci.

 

blog projekt rodzinaZostaw komentarzUdostpnij postBlog Projekt Rodzina na FBBlog Projekt Rodzina na Instagram
Tags:

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
JolaBianka - Szefowa PodwórkaZwykła MatkaAgnieszka Jezierska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka Jezierska
Gość

Sen jest ogromnie ważny. Mówi to matka, która przez pierwsze 2,5 roku życia swoich dzieci spała po około 4 godziny na dobę. Czasami + drzemka w ciągu dnia. Szał co?
Teraz już organizm się poddał. Kładę się wcześniej. Mam jednak wciąż problem z pewnym małym lokatorem, który śpi bardzo kiepsko ;(

Zwykła Matka
Gość

Kurcze, moja córka nadal zasypia tylko wtedy gdy czytamy jej ksiażkę….ale , zasypia szybko 🙂
Czytanie to taki nasz rytuał od ponad 5lat 🙂

Bianka - Szefowa Podwórka
Gość

Temat snu jest niczym rzeka 😀 Hania przez pierwsze trzy miesiące dała mi popalić, budziła się na jedzenie bardzo często, potem nagle zaczęła spać całe lub prawie całe noce, problemy ze snem wróciły później. Im więcej bodźców w dzień, tym gorsze noce. Zbiegło się to z narodzinami Matyldy – wcześniaka, który wymagał ogromnej uwagi. Budziły mnie w nocy na zmianę, w dodatku mąż wstawał do pracy na 4 rano, musiał się wyspać. Ten czas wspominam jako okres zombie. Na szczęście im były starsze, tym lepiej układała się nasza współpraca. Cały czas uważam, że kluczem do sukcesu były rytuały, których się… Czytaj więcej »