duża rodzinapodróże małe i dużewiedzieć więcej

Niezastąpione gadżety ułatwiające podróż z dzieckiem.

Podróż z dziećmi to nie lada wyzwanie, a długa podróż z dziećmi ,to niekiedy wojna na wykończenie. Ciągłe jęki, krzyki, piski, chce to, chce to…, mamusiu muszę siku…, mamusiu chce pić…, mamusiu daleko jeszcze, mamusiu… Matka wielodzietna jednak nawet długiej podróży się nie boi, dlatego że mam kilka niezastąpionych gadżetów ułatwiających podróż z dziećmi. 

Są gadżety, bez których można się obejść. Są takie, nad których zakupem się wahasz. Są też takie, dzięki którym, nie dość że przeżyjesz podróż, to jeszcze Twoje zdrowie psychiczne będzie się miało całkiem dobrze.

Moje niezastąpione gadżety ułatwiające podróż z dzieckiem.

Absolutnym must have w podróży jest #1 fotelik samochodowy. Przepisy polskiego prawa, nie pozwalają dzieciom podróżowania bez fotelika, chyba że są duże (spełniają pewne wymogi dotyczące wieku) lub jeśli na tylnym siedzeniu podróżuje jeszcze dwójka innych dzieci w fotelikach, wtedy najstarsze dziecko (powyżej 3 roku życia) może podróżować zapięte pasami bezpieczeństwa. Ja osobiście uważam, że to nie jest bezpieczne.

Mała dygresja, nawet nie wiesz jak ciężko jest znaleźć samochód, w którym mieszczą się trzy foteliki z tyłu! Szukając ostatniego samochodu, jeździliśmy do komisów samochodowych z trzema fotelikami i nie mieliśmy wielkiego wyboru. Większość samochodów pięcioosobowych, ba nawet siedmioosobowych nie przewiduje, trzech odrębnych siedzeń z tyłu. Zwykle jest kanapa, która mieści dwa foteliki i ewentualnie małą osóbkę (mieści się Pierworodny, ale mój kufer już nie). Szczególnie jeśli chodzi o dwa foteliki dla maluchów, które są stosunkowo duże i szerokie. Ale o tym kiedy indziej.

Super jeśli jest to fotelik tyłem do kierunku jazdy. Dobrze jeśli fotelik ten bierze udział w testach ADAC  i ma TEST PLUS (dla fotelików RWF). Foteliki, które w tych testach nie biorą udziału, raczej nie są dobrym rozwiązaniem. Przestrzegam przed takimi fotelikami, bo zwykle (nie zawsze oczywiście) są to foteliki, które mają certyfikaty pozwalające na obrót na rynku, ale ich bezpieczeństwo nie jest badane. Warto też powstrzymać się od kupowania używanych fotelików od nieznanych osób. Fotelik samochodowy powinien być użytkowany max. 5  lat od momentu produkcji (na foteliku wybita jest data produkcji- miesiąc i rok). Dodatkowo, fotelik, który brał udział w zdarzeniu drogowym powinien być utylizowany (nigdy nie wiadomo, czy coś nie zostało uszkodzone), a często jest sprzedawany dalej. Najmłodsze dziecię jeździ w Romer Max Way (pisałam o tym tutaj).

#2 Mata ochronna na fotele – organizer. Fajna sprawa z dwóch powodów. #1 ochrania siedzenie przed buciorami dzieciaków, #2 można do niej włożyć najpotrzebniejsze dla dziecka rzeczy, tak żeby samo sięgało i nie wołało, że czegoś potrzebuje (zawsze, non stop, nieprzerwalnie…) i nie może dosięgnąć. Oczywiście sprawdzi się przy starszych dzieciach, które mają jakiś ruch, nie są wpięte pasami fotelika, tylko pasami bezpieczeństwa (dają one możliwość ruchu). Dodatkowy plus to cena. Na Allegro można kupić coś takiego za 10 zł (lub zrobić samemu).

#3 Lusterko, które umożliwia nam widzenie dziecka przewożonego tyłem do kierunku jazdy. Przydatna rzecz. Patrząc w środkowe lusterko, widzisz lusterko zamontowane na  zagłówku w drugim rzędzie, w którym to widać dziecko zwrócone tyłem do kierunku jazdy.

#4 Rolety, zasłonki samochodowe przydadzą się w słoneczne dni. Nie zasłonią całego światła, ale zawsze coś. Jeśli dodatkowo zawierają motyw dziecięcy, to jest szansa, że dziecko się zajmie na chwilę.

#5 Naklejka, zawieszka jedzie z nami dziecko. Może niekiedy uratować nam życie. A nóż widelec, ktoś zobaczy informację o dzieciach w samochodzie i odpuści wyprzedzanie, taranowanie itp.

#6 Tablet. Moje dzieci rzadko korzystają z tabletu, ale w samochodzie, gdy jedziemy kilka godzin, trudno jest wymagać od nich, że będą grzeczni i cisi przez cały ten czas. Tablet jest fajnym rozwiązaniem. Można oglądać, słuchać, grać. Zgrane audiobooki są idealnym rozwiązaniem i dla dzieci i dla mnie.

#7 Bidony do picia. Pojemniki na wodę, z których się nic nie wylewa i dzieci mogą same się obsłużyć. Mała rzecz a rozwiązuje mnóstwo problemów. I tak, oczywiście wiem, że dzieci nie powinny nic pić ani jeść w czasie jazdy, ale tak serio, kto nie daje dzieciom pić w trakcie jezdy?!?

#8 Poduszka podróżna/ rogal przydaje się starszym dzieciom, których foteliki nie mają opcji położenia, i w których jest miejsce na poduszkę. Odciążą kręgosłup.

#9 zabawki 🙂 Zawsze pozwalam dzieciakom na zabranie na każdy wyjazd małych plecaków, do których pakują zabawki, które chcą ze sobą zabrać. Plecaki lądują w samochodzie (nie w bagażniku) i dzięki temu dzieciaki bawią się ze sobą nawet przypięci pasami. Są to zwykle małe samochodziki – najlepiej nie resoraki, bo metalowe przedmioty mogę okazać się bardzo niebezpieczne (wiem to dzięki mojej Czytelniczce), klocki lego duplo, ludziki, zwierzątka, lusterko, gniotki, etc.

#10 chusteczki mokre, zrywki w kartonie, worki na ewentualne przygody 🙂 Przezorny zawsze ubezpieczony.

Do żadnej z tych rzeczy nie przekonuje, oprócz fotelika samochodowego, który MUSI być, całą resztę można sobie odpuścić, ale… serio, wg mnie są to gadżety ułatwiające podróż z dzieckiem.

Niektóre z tych rzeczy można zrobić samemu, np. mata ochronna – organizer, poduszka rogal. Lusterko nie będzie Ci potrzebne jeśli Twoje dziecko nie jeździ tyłem do kierunku jazdy, bidon można zamienić na butelkę plastikową z ustnikiem (mało ekologicznie, ale…). Audiobooki można znaleźć w sieci za free (jest wiele serwisów oferujących darmowe audiobooki).

Najważniejsze, z mojego punktu widzenia, to przemyśleć sprawę, dobrze się spakować, jeszcze lepiej pomieścić wszystko w bagażniku, zabezpieczyć się na wszystkie (o ile to możliwe) potrzeby dzieci i rodziców… i udana podróż gotowa 🙂

blog projekt rodzinaZostaw komentarzUdostpnij postBlog Projekt Rodzina na FBBlog Projekt Rodzina na Instagram
Tags:

8
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MartaJolaLucjanMarekAgata Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata
Gość
Agata

Super post, sama tych gadżetów używam. Umieram z ciekawości co to za samochód pomieści trzy foteliki z tyłu, bo sama takiego teraz szukam! 🙂

Lucjan
Gość
Lucjan

Z pewnością po zobaczeniu zawieszki ktoś odpuści taranowanie… Polecam sprawdzić jak sie pisze “a nuż” i czy ma to coś wspólnego z widelcem…

Marek
Gość

Lucjan – wstał lewa nogą- pewnie dzieci spać nie dały:-) rozumiem.

Co do samochodów: samochody z 3 pełnymi miejscami na foteliki i to w drugim rzędzie siedzeń jest na prawdę nie wiele. Niestety nawet duże kombi nie da tego co np. Smax, Galaxy, Sharan…

Naklejka ” jedzie z nami dzieci” etc. To bardzo dobry pomysł i szalenie skuteczny – każdy rozsądny kierowca zwolni widząc taki znaczek. Na pewno zwolnią ci, którzy maja dzieci.

Lucjan
Gość
Lucjan

Jak to miło, że pomimo różnicy zdań rozmowa pozostaje na poziomie. Dziękuje za wyjaśnienie pisowni, choć nie lubie wszelkich zapożyczeń językowych, uproszczeń, czy innych zabiegów zmieniających prawidłową pisownie, to muszę się chyba z tym pogodzić, że tak jest. Słownika młodzieżowego nie rozumem zupełnie… Co do plakietki, to się nie zgodzę nadal, ponieważ ci rozsądni kierowcy, o ktorych piszecie nie powodują wypadków, tylko tacy którzy wszelkie zasady i przepisy ignorują, więc zignorują również znaczek na szybie. No ale może taka plakietka ma wpływ na lepsze samopoczucie rodzica, który czuje, że chroni swoje dziecko w każdy możliwy sposób, więc może jednak jakiś… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

O matko, kto stanowi takie prawo, ze dziecko moze jechac bez fotelika…chyba ktos, kto nie ma dzieci. Jasne, kuszące. Zamiast kupic wiekszy samochód, wcisnąć na środku kanapy. W zyciu ani swojego 4latka ani 6latki bym na to nie naraziła. Ale widząc jak ludzie dzieci przewoza…pewnie znajdują się chętni:(
Co do “pojemności”samochodów model 2+3 zaczyna mieć pod górkę, fakt.
A podróży generalnie nie lubię, zwlaszcza z dziećmi poniżej 3 lat. Dwa ostatnie urlopy juz dobrze wspominam. Zszokowala mnie zwlaszcza atrakcyjnosc sprytnej plasteliny, ktora zajęła dzieci na kilka! godzin. A już mialam kupować tablet;)