być kobietą

Wspólny rok – Projekt-Rodzina.pl ma już rok :)

Za mną pierwszy rok. Podobno najtrudniejszy. Aż tak źle nie było, chociaż… Wczoraj minął rok odkąd pokazałam światu Projekt-Rodzina. Było to moje marzenie, moja próba, wielkie wyzwanie, zdecydowanie dalekie od mojej strefy komfortu. Przede wszystkim dziękuję za wspólny rok.

Projekt Rodzina to zadanie na całe życie. 

Projekt to plan ułożenia elementów w sposób, który najbardziej odpowiada konkretnemu celowi.

Charles Eames

Projekt Rodzina to przede wszystkim ludzie (no i pies 🙂  ) To nasze życie, nasze wzloty i upadki. Czasami są bajeczki i książeczki, a czasami krew, pot i łzy. To my i nic więcej (chcesz nas poznać bliżej – wskakuj TU).

Projekt-Rodzina.pl powstała z potrzeby wyjścia, potrzeby mówienia/ pisania, potrzeby komunikacji. Zawsze twierdziłam, że jest to blog o rodzinie, dla rodziny i przez rodzinę. Gdyż rodzina jest dla mnie… najważniejsza.

Nie chodzi tu o ciągłą sielankę, fanfary i spływający lukier. Duża rodzina to wielkie wyzwanie, ale i wielka motywacja i wielkie wsparcie. Duża rodzina to nie powód by piętnować, współczuć, czy podziwiać. Duża rodzina, to wspaniały twór – mój własny i osobisty sukces (no może jeszcze Mężu też coś miał do gadania).

Moja rodzina, moje dzieci, to najlepsze co mnie w życiu spotkało i nawet nie chce szukać dalej, więcej, bardziej. Nie chce skupiać się na nowszym, większym, lepszym czymś. Ta droga prowadzi donikąd. Przestałam udawać, że „coś” może sprawić, że będę szczęśliwa. Nazywam swoje oczekiwania, skrupulatnie oddzielam, to czego chcę, od tego, co na prawdę potrzebuje. Już dawno przestałam być „kolekcjonerem modnych wrażeń”. Staram się być raczej „uważnym zbieraczem przeżyć.”

Moje życie nie jest powinnością, zadaniem na ocenę. Usuwam „muszę” na rzecz „chcę”. Czasem jest trudno, czasem zabawnie, czasem smutno a czasem radośnie. Rodzina to jest właśnie mój wybór z kim i jak chcę żyć.

Moim focusem na blogu jest duża rodzina, poniekąd jej oswajanie. Bo duża rodzina to nie tylko patologia i beneficjenci pomocy socjalnej. Duża rodzina to wspaniała inwestycja w przyszłość nas wszystkich. To prywatna decyzja tejże rodziny. To świadomy wybór co do sposobu życia. To przede wszystkim namnażające się pranie i cudowny szczery śmiech, którego nie zamieniłabym na nic innego.

Dzięki blogowaniu zobaczyłam jak ważny i często przemilczany jest problem zaburzeń integracji sensorycznej, bo moje teksty o tym są niesamowicie komentowane i rozprzestrzeniane.

Gdy zaczynałam byli ze mną moi najbliżsi, kilkoro znajomych (szczerze myślałam, że mam ich więcej po swojej stronie, no ale cóż), garstka obcych osób, do których jakoś trafiłam. Powoli, nieśmiało rozkręcałam się, publikowałam nowe, starałam się więcej a czasem mniej, uczyłam się, chodziłam na warsztaty, jeździłam na konferencje…

Przez ten rok napisałam przeszło sto tekstów, zrobiłam sporo zdjęć i poświeciłam masę czasu. Czasu, którego absolutnie nie żałuję. Czasu, który rozwinął mnie, nauczył, oswoił.

Chciałabym móc napisać tu o swoich sukcesach, tysiącach komentarzy, udostępnień, sławie i bogactwie, ale nic z tego. Tak z tyłu głowy mam poczucie „moich” osobistych sukcesów związanych z blogiem. Dla wielu są to rzeczy małe, ale dla mnie… mega. Mam też poczucie, że pewne rzeczy mogłabym lepiej zaplanować, albo w ogóle zaplanować 🙂  , pewne rzeczy mogłabym inaczej wykonać, na innym aspekcie się skupić, inaczej coś zrobić, więcej zrobić, częściej pisać, lepsze zdjęcia ogarniać…

Dzięki Wam wiele się nauczyłam, wiele zrozumiałam, do wielu kwestii się przekonałam.

Na pewno otworzyłam się na innych, inne podejście, inny sposób „wychowania”. Poznając tak liczną rzeszę różnych ludzi widzę, jak różnie możemy doświadczać tych samych sytuacji.

Czy jestem zadowolona? Jasne. Robię to, bo to lubię i tylko dlatego jestem w stanie znaleźć siłę, aby po całym dniu zasiąść przed kompem i próbować coś pisać, zmieniać, poprawiać.

Czy chciałabym więcej? Jasne. Prowadzenie bloga daje możliwość pracy w domu. W różnych godzinach, pod warunkiem, ze dzieci są zdrowe i nie ma wakacji 🙂

Czy warto poświęcać swój czas? Jasne. Gdy dostaję maila: „dziękuje, zmieniła pani moje życie i życie mojego syna”… cudownie jest poczuć coś takiego.

Dziękuje, że jesteście tu ze mną i mam nadzieję, że chwilę ze mną zostaniecie.

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *