być kobietą

Wiosna w ogrodzie

Wiosna w pełni. Ciepło, przyjemnie, słonecznie i każdego dnia bardziej zielono 🙂 To niesamowite, że jeszcze kilka lat temu nie zauważałam wiosny. Nie doceniałam jej piękna, przekazu, misji. Chciałam lata, 30oC i tylko to mnie interesowało. W tym roku, dość wyjątkowo łapię każdy dzień, każdą chwilę i delektuję się… spokojem zieleni, która z dnia na dzień rozkwita. Bo wiosna zamieszkała w moim ogrodzie 🙂

Dom na wsi to fajna sprawa, zwłaszcza, gdy jest spokojnie i zielono. Ale żeby było zielono, trzeba o to zadbać. Pielęgnacja, odpowiednie nawożenie, wilgotność, strzyżenie, etc. To sporo pracy, ale daje mi to wiele przyjemności.

Co roku dodaję, poprawiam, modyfikuję – urządzam na nowo. Ktoś zmienia poduszki w salonie dwa razy w roku, a ja sadzę rośliny – to jak uzależnienie i terapia.

Mam takie nieodparte wrażenie, że niemal każdej wiosny czuję się jakbym na nowo urządzała swój ogród. Kupowanie roślin, ziół, sadzenie i możliwość przyglądania się z bliska, jak z maleńkich pączków wyrastają piękne kwiaty… bezcenne. Znalazłam też sposób na pożyteczne odreagowanie. Niejednokrotnie, gdy jest mi źle, zakładam rękawiczki i zapuszczam się w odchłań zieloności.

Gdy wprowadziliśmy się do domu cztery lata temu, działka była ugorem. Ani jednego drzewka, a w dodatku, jak się później okazało pod bardzo cienką warstwą ziemi znajduje się gruz wysypany przez dewelopera (aby podnieść teren). Co się z tym wiąże, nic nie chciało nam rosnąć, nawet trawa 🙁 W ciągu ostatnich trzech sezonów walczyliśmy dzielnie i już końcem poprzedniego lata trawa zaczęła wyglądać jak trawa 🙂 utworzył się miły, gęsty dywan zieloności.

Ta wiosna, jest pierwszą, kiedy prace w ogrodzie mają raczej charakter porządkowy, a nie kompletnej kilkutygodniowej budowy 🙂  Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła kilku (no dobra trochę więcej) sadzonek nowych krzewów i drzewek 🙂 Ale z wysadzaniem czekam do tzw. Zimnej Zośki czyli do 15 maja. Bo, mimo że wiedziałam, że nie powinno się nic sadzić do tego czasu, w tamtym roku wysadziłam większość roślin do nowej rabaty zaraz przed majówką i… po majówce sadziłam raz jeszcze, bo mróz zniszczył większość młodych sadzonek 🙁

W tym roku mam plan, żeby poczekać, choć zobaczymy jak to wyjdzie i czy wytrzymam 🙂

Cyknęłam dziś kilka fotek w ogrodzie żeby udokumentować jak rozwija się przyroda wokół nas. Bo jest to niesamowity proces. Jeszcze kila dni temu nie było śladu wiosny. Wszystko ruszyło i w ciągu dwóch tygodni mamy zielono, wszędzie. I jest pięknie i tak sielankowo.

 

Patrzę na ten ogród, na rośliny i nadziwić się nie mogę jak spokojnie można chłonąć wzrokiem delikatnie szumiące maleńkie listki. Ile czasu można po prostu patrzeć na ptaki (dziadek zamontował kilka budek), które spiesznie budują swoje gniazdka wewnątrz, śpiesznie przynosząc co chwila kolejne maleńkie źdźbła traw. Jak hipnotyzujący staje się trzmiel pracowicie zaglądający do każdego kwiatka… Jak ja mogłam wcześniej tego nie widzieć?!?

blog projekt rodzinaZostaw komentarzUdostpnij postBlog Projekt Rodzina na FBBlog Projekt Rodzina na Instagram
Tags:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o