duża rodzinawychowuj nie wariuj

Trzecie dziecko – jak bardzo zmieni się Wasze życie?

Myślałam, że przyjście na świat trzeciego dziecka wiele nie zmieni w moim życiu. Przecież wszystko już wiedziałam, wszystko już miałam, przez wszystko już przeszłam. Nic bardziej mylnego! Co zmienia trzecie dziecko? Jakby to powiedzieć??? Niemal wszystko 🙂

Gdy na świat przyszedł Pierworodny, świat wywrócił się do góry nogami. Większość rodziców uprzedzała, że tak się stanie, ale nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo to „wszystko” może się zmienić.

Gdy na świat przyszedł drugi syn byłam gotowa, byłam przygotowana i byłam już po solidnej szkole przetrwania jaką zaoferował mi mega wymagający Pierworodny. Drugie dziecko okazało się zawsze śpiącym, wszystko jedzącym, niesamowicie spokojnym dziecięciem (i tak jest do dziś). Myślałam – wygrałam w totka albo i więcej 🙂

Większość rzeczy mieliśmy po pierworodnym. Wiedziałam czym są nieprzespane noce, nawały pokarmu, kupki, kąpiele, spacery… byłam spokojna i chyba ten spokój udzielił się Witowi, bo od pierwszych dni przesypiał całe noce (nie raz sprawdzałam czy oddycha, bo to przecież niemożliwe). Foteliki, wózki, wanienki, krzesełka, pampersy – to był mój świat, byłam w tym doskonała 🙂

Gdy w naszych głowach zaczęły pojawiać się myśli o trzecim dziecku – okazało się, że jestem w ciąży. Mniej lub bardziej, ale byłam na to gotowa. To, jaką ilość zmian spowodowało trzecie dziecko – nie byłam sobie w stanie wyobrazić 🙂

Trzecia ciąża

Poprzednie dwie przechodziłam wzorcowo, nic mnie nie bolało, nic specjalnie nie dokuczało. Do ostatnich niemal chwil przed porodami prowadziłam samochód, funkcjonowałam jak na człowieka przystało. Podczas pierwszej ciąży nawet zaliczyłam koncert na wieczór przed umówioną cesarką.

W trzeciej ciąży było inaczej, zupełnie inaczej. Od pierwszych dni leżałam, brałam leki na podtrzymanie, bolał mnie brzuch, bolało mnie wszystko. W dodatku  dwójka kochanych urwisów nie dawała wytchnienia. Pamiętam, jak w pewnym momencie ciąży pytałam męża, czy ja na prawdę tego chciałam, bo okres ciąży pamiętam jako sielankowy czas, gdy świetnie się czułam, promieniałam szczęściem i energią a do tego bezkarnie zakładałam przylegające sukienki (w których nie odważę się wyjść z domu, bo wyglądam jakbym była nadal w ciąży 🙂  )  a teraz jakoś tak mi… źle! Jestem przekonana, że to kwestia hormonów, pamiętamy tylko to co dobre, a wszystko złe wymazujemy z pamięci. Ta ciąża było o wiele trudniejsza.

Komunikacja – jak nie dać się uwięzić w lesie

Wraz z rosnącym brzuchem zaczęliśmy szukać samochodu, który nas pomieści. Mimo że mieliśmy duże (jak nam się wydawało) kombi, nie było tam opcji, żeby zmieścić trzy foteliki na tylnej kanapie. Ponieważ mieliśmy ograniczony budżet nasze poszukiwania polegały na szukaniu informacji i opinii w Internetach i tournee po komisach samochodowych. Ponieważ wielu handlarzy próbowało nam wmówić, że foteliki się na pewno zmieszczą w proponowanym przez nich samochodzie, na każdą wyprawę zabieraliśmy trzy foteliki samochodowe.

Jakie było zdziwienie co niektórych, gdy okazywało się, że do większości ogromnych samochodów trzy foteliki z tyłu nie miały możliwości się zmieścić.

U nas był ten powiedzmy problem, że mamy dzieci w niewielkim odstępie wiekowym. W większości samochodów zmieszczą się trzy podstawki, ale nie trzy duże foteliki przeznaczone dla małych dzieci.

W naszym przypadku nie wchodziła również w grę opcja przewożenia dziecka z przodu, ani wylosowania, które dziecko jest kochane najmniej i jeździ bez fotelika (polskie prawo przyzwala, na podróż bez fotelika dziecka powyżej trzeciego roku życia, jeśli w samochodzie podróżuje trójka dzieci i nie ma możliwości zamontowania trzech fotelików).

Zmiana samochodu, poza mozolnym szukaniem, moim wybrzydzaniem skończyła się zakupem mini autobusu, który w tym roku wymieniliśmy na prawdziwy autobus 🙂

Czasy szybkich, zwinnych i budzących respekt na drodze samochodów już definitywnie za nami 🙂 I to nie starość – to duża rodzina 🙂

Opieka nad trójką dzieci

Szybko zdałam sobie sprawę, że czas na ciepłą kawę przyjdzie za kilka lat. Przy trójce małych dzieci opieka sprowadza się do ciągłego robienia czegoś i bynajmniej nie chodzi tu o bezsensowne krzątanie się po kuchni. Jak nie przewijanie, ubieranie, karmienie, noszenie, sprzątanie po rozlanym soku, mleku, wodzie, zbieranie wysypanych flipsów, resztek jedzenia, to na nowo któreś chce siku, któreś chce pić, któreś chce potańczyć, któreś chce się przytulić. Dodajmy jeszcze zmienne nastroje, choroby, gorsze dni i katastroficzne w skutkach np. źle dobrane skarpetki do koszulki … i choroba psychiczna gwarantowana 🙂

Dziś, kiedy najmłodsza córka ma 2 latka jest trochę łatwiej/ inaczej. Dzieci dużo się ze sobą bawią. Bracia są wyszkoleni w opiekowaniu się siostrą a przynajmniej mówią, gdy Wanda zaczyna się wspinać, rozlewać etc. To że są starsi wcale nie powoduje, że są „łatwiejsi” w obsłudze.

Dla przykładu: gdy jedno powie, że obiad jest blee, zgadnijcie co robi pozostała dwójka? Powtarza to namiętnie, aż taki posiłek wystygnie i żadne nawet nie skosztuje. Co się stanie, gdy jedno dziecko poprosi wody? Cała reszta też chce i to w tej chwili, każda sekunda powoduje niewyobrażalne w skutkach odwodnienie i zbliża ich do tragicznej śmierci. Są w stanie pokłócić się o kubek wody. Co jeśli jedno coś dostanie a reszta nie??? Odpowiedź nasuwa się sama 🙂

Nigdy nie sądziłam, że wyjście do parku, na basen, do sklepu urośnie do rangi zdobycia Kilimandżaro, przebiegnięcia maratonu i otrzymaniu Nobla – jednocześnie!

Jak rodzice jednego, dwójki dzieci przechodzą przez ulicę? Dają rękę jednemu dziecku, drugą drugiemu, patrzą w prawo i w lewo, jeśli nic nie jedzie przechodzą. Z trójką, najprostsze czynności stają się wyzwaniem.

Na początku jeszcze było łatwo. Miałam podwójny wózek, do którego pakowałam dwójkę, Starszak za rękę i dawaliśmy radę. Dziś, gdy do wózka wpycha się tylko najstarszy – zrezygnowaliśmy z tego cudu techniki i przemieszczamy się na nogach, ale opanowanie trójki, której rytm nadaje najstarsze i najbardziej niesforne ze stada, potrafi wynieść na wyżyny struny głosowe. Na pewno nie raz mnie słyszeliście (nawet, jeśli wydaje Ci się, że to nie możliwe, bo mieszkamy tysiące km od siebie 🙂  )

Albo basen, np zimową porą?  Na basenie jest ok – zakładam dzieciom rękawki i przynajmniej się nie boję, że utoną. Gdy miałam jedno dziecko – nawet do głowy mi nie przyszło, żeby założyć dziecku rękawki, przecież tak się nie powinno robić, dziecko mylnie może nauczyć się, że nigdy nie idzie pod wodę. Tak się nie robi! Ha – teraz zakładam im rękawki jeszcze w samochodzie 🙂

Spróbuj sobie wyobrazić jak wyglądamy w szatni basenowej, gdy próbuję wytrzeć, przebrać, ubrać dzieci, trójkę dzieci!!! Bez większego problemu ogarniamy ich w dwójkę z mężem. Każde z nas jest też wyćwiczone aby sprawnie ogarnąć dwójkę, ale gdy przychodzi trzecia sztuka, albo gdy zabraknie któregoś z rodziców… świat się wali.

Pora na wakacje, wspólny weekend – wyjedźmy gdzieś razem!

O i tu Cię mam! Chciałaś odpocząć, szukasz miejsca, gdzie można by pojechać, ale, ale! To, że chcesz, nie znaczy, że mają tam miejsce dla Twojej rodziny. Zwykle hotele nie mają pokoi dla rodzin 2+3. Ewentualnie mogą zaproponować apartament za milion monet, ale pokój? dla tylu dzieci? Zapomnij o promocjach w sieci na hotele, pensjonaty. Myślałaś, że opcja „dziecko do 6 roku życia gratis dotyczy też Ciebie? Nic bardziej mylnego 🙂 Gratis to może być jedno dziecko ale nie troje. A może chciałabyś jakieś wczasy za granicą? Biura podróży chętnie zaproponują Ci dwa pokoje w hotelu – no bo jak zmieścić tyle osób w jednym pokoju?

Czy ktoś mi pomoże? O tym jak łatwo znaleźć opiekę dla trójki dzieci.

Romantyczna kolacja, wyjazd do SPA na weekend, a może kino? Tak, zapomnij. Niby dla chcącego nic trudnego, ale im więcej dzieci tym trudniej o nianię. Mając trójkę dzieci, szansa na znalezienie kogokolwiek, kto zechciałby targnąć się na własne życie i wziąć pod opiekę trójkę małych Potworów jest minimalne (szczególnie jeśli znają już możliwości tych dzieci 🙂 ).

Babcia nie raz zostawała z chłopakami, albo ich gdzieś zabierała, ale trójka…

Witamy w gronie patologicznych rodzin 🙂

Tak, tylko jedno dziecko więcej i to wcale nie piętnaste (chociaż nic nie mam do piętnastych dzieci) potrafi zrobić z Ciebie i Twojej rodziny patologię, beneficjentów pomocy społecznej, nierobów, ultra katoli, albo po prostu niewykształciuchów, którzy nie potrafią zadbać o „te” sprawy.

Trochę hardcorowo to zabrzmiało, ale mam wrażenie, że w naszym społeczeństwie, wszystko co powyżej dwójki dzieci to zło.

Nigdy, mając dwójkę dzieci nie spotkałam się z nieprzyjemną uwagą ze strony postronnych osób, znajomych (a raczej pseudo znajomych) dotyczącą mnie lub mojej rodziny. Gdy pojawiło się trzecie dziecko nagle okazało się, że wzbudzamy jakieś zainteresowanie, ludzie się nam przyglądają, starsze panie komentują, że nawet czyste te dzieci mamy 🙂

Nikt nie widział w mojej drugiej ciąży niczego „zdrożnego” a przy trzeciej zaczęłam słuchać pytań: czy aby na pewno jestem szczęśliwa, czy aby na pewno chciałam trzeciego dziecka? No i oczywiście hit – „znowu na urlopie – takiej to dobrze, nie musi pracować” 🙂 Nie wspomnę o komentarzach w stylu „1000 zł idzie” 🙁

Gdy rodzi się trzecie dziecko wkraczasz do grona dużych rodzin, w Polsce często niestety traktowanych jako te patologiczne. Pisałam kiedyś TU o tym, jak to jest mieć dużą rodzinę w naszym kraju.

Do trzech razy sztuka. Dzięki Bogu dziewczynka

Gdy urodziłam drugiego syna oczywiście większość syciła mnie pytaniami: a kiedy dziewczynka? No bo dwóch chłopców to tak szkoda. Gdy zaszłam w trzecią ciążę, oczywiście wszyscy życzyli mi dziewczynki, no bo jak? Ja osobiście bałam się córki (wiecie, instrukcje obsługi chłopaków już znałam na pamięć), ale dobrze, że jest dziewczynka, bo chyba bym zaczęła używać przemocy fizycznej wobec co niektórych.

Największa zaleta trójki dzieci

To, że są jest dla mnie siłą napędową, która każdego dnia każe mi wstać z łóżka, ogarnąć się i starać się być najlepszą wersją siebie!

Kochani, nie to że narzekam, nie to, że chciałabym wybić komuś z głowy trzecie, czy kolejne dziecko. Kocham tych moich urwisów, i jak większość matek nie wyobrażam sobie życia bez nich, ale jednoczenie chciałabym, żebyście wiedziały, to, z czego ja kompletnie nie zdawałam sobie sprawy. No bo po co mi zmieniać samochód, skoro mamy pięcioosobowy i na pewno się zmieścimy. A no po to, że rodziny z więcej niż dwójka dzieci zdarzają się stosunkowo rzadko, więc równie rzadko producenci czegokolwiek myślą o większych rodzinach.

Mam ogromne wsparcie męża (mimo że weekendowego to jednak najlepszego tatusia ever) mam ogromne wsparcie rodziny, przyjaciół. I to mnie trzyma przy życiu 🙂 Mam też trzy motywatory, przynajmniej trzy powody aby starać się być silna, walczyć aby być lepsza, bardziej ogarnięta i jeszcze lepiej zorganizowana.

Ciekawa jestem, czy u Ciebie się coś zmieniło, gdy urodziłaś kolejne dziecko?

 

blog projekt rodzinaZostaw komentarzUdostpnij postBlog Projekt Rodzina na FBBlog Projekt Rodzina na Instagram
Tags:

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Trzecie dziecko – jak bardzo zmieni się Wasze życie?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
katwer
Gość

Miałam bardzo podobne wrażenia po trzecim dziecku. Czwarte się urodziło, gdy trzeci miał 1.5 roku, a starsze 4.5 i 5.5. I wtedy życie stało się… prostsze. Nie wiem jak, do dzisiaj to dla mnie zagadka, ale naprawdę łatwiej jest z czwórką niż z trójką 😀

Pozdrawiam i zapraszam do nas: https://www.facebook.com/kajzarowie/

Agnieszka
Gość

Musze pani komentarz mężowi pokazać 🙂

U nas nie jest bardzo strasznie bo moje dzieciaki są starsze 8 i 6 lat więc są trochę bardziej ogarnieci mały ma 6 miesięcy jest dzieckiem idealnym w porównaniu do poprzedniej dwójki. Wśród naszych znajomych sporo jest rodziców trójki dzieci sama jestem z takiej rodziny 2+3 wiec dla mnie to było naturalne tez czasem się spotykamy z opinią ze 1000 zł idzie ubaw po pachy mam bo zawsze odpowiadam ze państwu nikt nie broni

Sawa
Gość

To tak samo jak łatwiej jest z dwójką niż z jednym 😀

Katwer
Gość

No ja miałam drugie, zanim pierwsze nauczyło się chodzic i poerwszy rok nie był łatwiejszy 😉

Ola
Gość

Ja po pierwszym i drugim dziecku mam dokładnie takie same wrażenia 🙂 czyli jak bedzie trzecie to juz wiem czego się spodziewać 😂

Tatusiek
Gość

Z mojej perspektywy wyglądało to trzecie podobnie – chociaż brzucha nie miałem 🙂
Zapewne super prezentem była córeczka do dwóch chłopców. Gratuluje i pozdrawiam.

A.
Gość

właśnie czekam na trzecie i też myślałam, że to nic nie zmieni – a tu przyjdzie się przygotować jednak …. 🙂

sylwia
Gość

Pocieszcie mnie, mam już odchowanego 9 i 7 latka i znowu jestem w ciąży. Póki co widzę czarne chmury, a nie słońce nad sobą …..

katwer
Gość

Pocieszcie? Zazdrościmy! Odchowane starszaki będą wspaniałym wsparciem. Pomogą Ci z dzieckiem, zakochają się w maleństwie, na spacer wyjdą itd. A Ty będziesz mogła cieszyć się urokami macierzyństwa bardziej niż wcześniej – dużo łątwiej docenić, gdy nie biega się między dwójką maleńkich dzieci i jeszcze pomoc się ma.
Zakupy Ci starszaki przyniosą, zostaną małym, gdy będziesz chciała wziąć prysznic, obiorą ziemniaki na obiad. Same plusy!
Gratuluję bardzo, bardzo, bardzo! Wiele radości życzę!

pannaoceanna.pl
Gość

pięknie to napisałaś. Ja skrycie marze o 3 dziecku za jakiś czas ale póki co lany trzeba przełożyć, przed nami kredyt, zmiany więc na trzecią sztukę przyjdzie czas, o ile przyjdzie:)