duża rodzina

Poznajcie nas!

Duża rodzina – nie ma ściemy to trochę dom wariatów na cyrkowej karuzeli. Żeby przetrwać trzeba nauczyć się żonglować, czarować, oswajać dzikie zwierzęta, wprowadzić trochę magii w szarość dnia codziennego. Matka wielodzietna jest klaunem, akrobatą, magikiem, psychiatrą i niestety niekiedy pacjentem dobytku zwanego domem.

Staramy się stworzyć szczęśliwą rodzinę. Z pełną premedytacją pisze „staramy się” bo niestety nie znam patentu jak stworzyć szczęśliwą, kochającą się rodzinę, w której wszystkie potrzeby, wszystkich członków są zaspokajane, nikt nie cierpi, wszyscy zawsze się kochają i nikt nigdy się nie kłóci. Chcę, żeby było jak najlepiej, ale dopiero gdy dzieci dorosną , za 20-30 lat będę mogła ocenić, czy to jak żyjemy i to co chcemy dzieciom wpoić rzeczywiście udało nam się osiągnąć. Wtedy zobaczymy, czy udało nam się dobrze wychować dzieci, stworzyć z nimi dobrą, silną relacje i przetrwać rodzinne burze.

Stan na dzisiaj jest taki, że kochamy się, ucząc się siebie nawzajem, pracujemy nad naszymi słabostkami i walczymy o lepsze jutro, zawsze! Wierzę, że jesteśmy silną rodziną, że damy radę i że zawsze będziemy mieli w sobie wsparcie. Ot takie małe marzenie 🙂

Matka – Jola, matka swoich dzieci, żona swojego męża, córka swoich rodziców. Nie jestem optymistką i lubię narzekać. Gdybym miała jednym słowem napisać czym się zajmuję/ co robię powiedziałabym krótko: szukam. Szukam siebie, szukam dobrych rozwiązań, szukam odpowiedzi.

Mężu – Marek. Zwykłam powtarzać, że ja (tak jak mi babcia radziła) modliłam się o dobrego męża i dobrego męża dostałam. On się nie modlił i dostał mnie 🙂 . Ojciec zakochany w swoich dzieciach i gadżetach. Wizjoner. Pracoholik. Ogólnie fajny facet.

Starszak – Wiktor. Najstarszy z całej watahy (ur. 2011). Jeszcze rok temu mówił, że: jest już duży, ma 5 lat. Dziś mówi o sobie, że jest dorosły – ma 6 lat.  Uroczy, meeega ruchliwy, głośny i gadatliwy. Jest wulkanem energii i nie zawsze potrafi nad nią zapanować. Ja też nie, ale staramy się 🙂  Pseudonim domowy – Jachce.

Średniak – Wit (ur. 2014). Jak to często bywa ze środkowymi dziećmi – próbuje przebić się ze swoimi racjami, ale niestety często z marnym skutkiem. Najważniejsze jest dla niego jedzenie. Serio! Oddałby matkę, ojca, rodzeństwo za coś do jedzenia 🙂 . Nie lubię tego określenie, ale… jest najgrzeczniejszym dzieckiem jakie znam (na pewno w naszej rodzinie). Ciepły, serdeczny, empatyczny. Dla starszego brata wskoczyłby w ogień. Chodzi do przedszkola, do starszej rocznikowo grupy, bo jak twierdzi: „maluchy płaczą!” Klasyczny przykład wrażliwca

Księżniczka – Wanda (ur. 2015). Najmłodsza. Sprawdziło się powiedzenie „do trzech razy sztuka”. Permanentnie rozpieszczana przez wszystkich (najbardziej przez tatusia). Sytuacja jest rozwojowa – wyostrza się jej temperament. Jest mega dziewczęca i zawzięta, wie czego chce. Wielokrotnie ustawiała chłopaków do pionu. Słuchają się jej 🙂 Czas pokaże czy będzie chłopczycą czy księżniczką.

Pieseł – Bella. Członek naszej rodziny, tylko na czterech łapach. Wszystkożerna, wszędzie śpiąca, troskliwa, delikatna (na swój sposób), silna i uparta. Miała być Bella – piękna, jak z bajki, a jest Belka (dobrze, że nie Bestia). Książkowy przykład bulteriera – rodzinna, potrzebująca człowieka, kochająca ludzi, a jednocześnie uparta, zawsze dziecinna w swoich zabawach, niezgrabna. Według niektórych brzydka, jak dla nas – najlepsza.

Mam nadzieję, że zagościcie u nas na dłużej.

sciskamy2

poznajcie nas - projekt-rodzina.pl

blog projekt rodzinaZostaw komentarzUdostpnij postBlog Projekt Rodzina na FBBlog Projekt Rodzina na Instagram
Tags:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o