integracja sensoryczna

Co dała MI diagnoza mojego dziecka? Zaburzenia SI oczami rodzica.

Niewspółmierna reakcja na bodźce, nadwrażliwość, niechęć do nauki nowych rzeczy, szybka męczliwość, niechęć do nowych posiłków, nadmierna ruchliwość, zaburzone napięcie mięśniowe, ciągłe siniaki, opóźnienie mowy, problem z rzucaniem, łapaniem, słaba orientacja, problemy z koncentracją, niska samoocena. To tylko kilka przykładów jakimi raczą nas zaburzenia SI.

Integracja sensoryczna jest procesem zachodzący w mózgu, polega na przetwarzaniu informacji odbieranych przez nasze zmysły z ciała i otoczenia, tak aby wykorzystać je w codziennym życiu. Wszelkie nieprawidłowości tego procesu nazywamy zaburzeniami integracji sensorycznej (więcej o zaburzeniach SI pisałam TU).  Dzieci z zaburzeniami SI wymagają pomocy specjalisty – terapii integracji sensorycznej.

Zaburzenia SI – diagnoza

Do gabinetu integracji sensorycznej trafiłam kilka lat temu. Mimo że broniłam się przed myślą, że z moim dzieckiem jest coś nie tak, czułam, że musze się dowiedzieć. Starszak zawsze był “trudnym” dzieckiem pod niemal każdym aspektem. Przez moją głowę przemykało setki myśli, zastanawiałam się co jest ze mną nie tak, że nie mogę ogarnąć syna. Co jest z nim nie tak, że tak nam ciężko razem.

To moje wina! Jestem najgorszą matka świata.

Obwiniałam siebie, dręczyłam się myślami, że może nie powinnam być matką skoro sobie nie radzę. Poczucie winy rosło każdego dnia, bo każdego dnia byłam bardziej zmęczona i samotna. Błędne koło kręciło się z niebezpieczną prędkością. Każde wyjście kończyło sie awanturą, każda wycieczka była walką nerwów, każdy posiłek przyprawiał mnie o ból głowy. Dlaczego?

Bo absolutnie każda nawet najprostsza czynność dnia codziennego była okupiona walką. Mycie zębów, śniadanie, ubranie się, wyjście do sklepu, spacer w parku, znienawidzony obiad, nie mówiąc już o obcinaniu paznokci, fryzjerze, zakupach w centrum handlowym, podróży samochodem, czy po prostu byciu w nowym miejscu i zmianie rytuału.

Każda niemal czynność kończyła się złością, krzykiem,  płaczem. Czasami moim, czasami Starszaka, niekiedy wspólnym. On był gdzieś w swoim świecie, ja nie mogłam pojąć dlaczego tak się zachowuje. Frustracja, złość, bezsilność. Nie rozumiałam tego. Chciałam być dobrym rodzicem a po prostu nie wychodziło mi to. I byłam przekonana, że to nigdy się nie zmieni, a nasze relacje… nie będzie relacji, zaufania, szczerości. Miałam dość.

Gdy pojawiło się młodsze rodzeństwo Starszaka co raz częściej dostrzegałam różnicę pomiędzy nim a maluchami. To jak spał, jak trudno wchodził w nowe sytuacje, jak bardzo przywiązywał się do codziennych rytuałów, jak nie lubił nowości, i jak bardzo gwałtownie manifestował swoje nastroje.

Mimo że non stop słyszałam, że takie dzieci są, że tacy chłopcy są, że mówią później, że ciągle się wywracają, że musze do tego przywyknąć – nie dawało mi to spokoju. Któregoś pewnego dnia zdecydowałam się na diagnozę w gabinecie integracji sensorycznej. Po kilku spotkaniach terapeutka nie miała wątpliwości.

Przeżyłam szok. W głowie wirowało tysiące myśli. Nigdy się z tym wcześniej nie spotkałam.

Omawiając diagnozę czułam się jak najgorsza matka świata! Przypomniały mi sie te wszystkie historie, gdy traciłam cierpliwość i krzyczałam… gdy oczekiwałam czegoś, czego On nie był w stanie zrobić, gdy narażałam Go na stres i dyskomfort…

Jestem spokojniejsza, dajemy sobie przestrzeń, wiem co pomaga

Oczekiwanie od dzieciaka z nadwrażliwością na dźwięki wejścia do centrum handlowego i “odpowiedniego” zachowania nie ma szans na powodzenie, oczekiwanie od dzieciaka z nadpobudliwością ruchową że “usiedzi” przy stole nie ma szans na powodzenie, oczekiwanie od dzieciaka koncentracji, orientacji, opanowania i radzenia sobie z przebodźcowaniem… nie ma szans na powodzenie.

Dziś już to wiem. Nauczyliśmy się funkcjonować tak, żeby było nam łatwiej. Od lat jesteśmy w terapii. Pewne rzeczy sie poprawiły inne nie, jeszcze inne doszły 🙁 Nadal nie mam 100% skuteczności. Nadal zdarzają się nam sytuacje, których nie jestem w stanie ani przewidzieć, ani nad nimi zapanować. Czasami nie ma idealnego rozwiązania. Nadal popełniam błędy. Nadal sie uczę.

Jestem dziś jednak o wiele mądrzejsza. Wiem z czego wynikają pewne zachowania, mogę przypuszczać jak rozwinie się sytuacja, wiem czego unikać, a na co mogę pozwolić.

Przede wszystkim wiem, że nie jestem najgorszą matką na świecie, wiem, że zachowanie Starszaka to nie wina moich błędów wychowawczych. Nie doszukuje się “co znowu spieprzyłam”, daje sobie czas na uspokojenie emocji, na dostosowanie się, na przyzwyczajenie do nowego. Nie oczekuje tego, co już potrafią dzieci znajomych, nie stawiam warunków, nie strofuje, nie naciskam.

Dzięki temu jesteśmy spokojniejsi, mamy wiekszą przestrzeń na błędy. Diagnoza nie sprawiła ze mnie lepszego rodzica przez sam kawałek papieru. Kształtuje mnie jako lepszego rodzica, bo wiem gdzie szukać pomocy, wiedzy, rozwiązań. Nie tłumaczę wszystkiego zaburzeniami, ale też nie oczekuje rzeczy, które są poza Jego możliwościami.

Jeśli czujesz, że coś z dzieckiem jest „nie tak“ – idź do specjalisty. Możliwe są dwie opcje: albo dziecko ma zaburzenia i specjaliści pomogą wam uporać się z problemami, albo okaże się, że z twoim dzieckiem wszystko jest ok, więc problemu nie ma.

Decyzja o diagnozie była jedną z najlepszych podjętych decyzji – wiem, że pomogła mojemu dziecku, mi i całej naszej rodzinie.

 

Jeśli chcesz poczytać więcej o zaburzeniach integracji sensorycznej, zajrzyj:

Nie oceniajcie nas! Zaburzenia integracji sensorycznej oczami rodzica #4

Jak rozpoznać – zaburzenia integracji sensorycznej oczami rodzica #2

Od przeczucia do diagnozy. Zaburzenia integracji sensorycznej oczami rodzica #1

Jak wspierać terapię integracji sensorycznej w domu? Zaburzenia SI oczami rodzica #7

blog projekt rodzinaZostaw komentarzUdostpnij postBlog Projekt Rodzina na FBBlog Projekt Rodzina na Instagram

Tags:

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Agnieszka/Agumama.plMonika FlokTosiMamaRetromoderna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Retromoderna
Gość

Ważne, że poszliście do specjalisty i teraz można podjąć odpowiednie działania, by pomóc dziecku i lepiej je zrozumieć.

TosiMama
Gość

Najważniejsze, że zrobiliście pierwszy krok. Wielu rodziców żyje w nieświadomości i nie robi nic, nawet kiedy ma podejrzenia, że z dzieckiem dzieje się coś złego.

Monika Flok
Gość
Monika Flok

Czytajac Twój wpis widze jak wiele mam czuje to samo co Ty.Mam znajomych , którzy dokładnie tak samo mi opisywali jak czuli sie gdy nie mogli zapanowac nad swoim synem.Bali sie isc gdziekolwiek.Bardziej ona, on chciał i udało się namówić ich.Poszli….dzis tak jak Ty nsa spkojniejsi i uczą sie cały czas jak zyć razem.Zycze Ci z całego serca duzo sił, wiary i pamietaj jestes wspaniałą mamą a Twój syn mimi ,że czasem nie poanuje nad tym wszystkim kocha Cie z całego serca. Jestem mama dwóch dziewczynek , energicznych niesamowicie, ich kolega jest włąsnie ten chłopczyk co pisałam wyżej- często u… Czytaj więcej »

Agnieszka/Agumama.pl
Gość

Jolu, przeczytałam uważnie. Ze smutkiem i z pełnym zrozumieniem!
Rodzic, który tego nie doświadczył, może współczuć, ale nie odczuje.
Chwile depresyjne, gdy nie umiesz pomóc swojemu dziecku, nie rozumiesz co się dzieje, obwiniasz siebie, za stany które przychodzą i wracają. Ciągła huśtawka emocji. I próba opanowania siebie za wszelką cenę, a przecież rodzic też człowiek…