duża rodzinapodróże małe i duże

Bezpieczna podróż samochodem z dzieckiem

Coraz dłuższe i cieplejsze dni zachęcają do wyjazdów. Niemal każdą nadarzającą się okazję do wypadu, staramy się łapać. BEZPIECZNA podróż z dzieckiem to najistotniejszy element każdego naszego wyjazdu.

I niby wszystko pięknie, a przecież trzeba jakoś dotrzeć, trzeba się spakować, dobrze, jeśli nie zwariujemy po drodze 🙂 Pisałam TU o gadżetach, które ułatwiają nam podróż z dziećmi, tak aby była ona przyjemna dla wszystkich, oraz TU, o tym jak dobrze zaplanować długą podróż z dziećmi. Tym razem, chciałam poruszyć temat bezpieczeństwa podróży.

Zawsze warto pamiętać (podróżując z dziećmi), że One są właśnie dziećmi. Często się nudzą, nie lubią się nie ruszać, gdy jest im źle epatują całymi sobą. Dziecko wielu kwestii nie potrafi zrozumieć. To my – dorośli powinniśmy właśnie to zrozumieć. Więc zamiast dziwić się, że dziecko płacze siedząc ściśnięte piątą godzinę, albo że znowu woła siusiu, albo że rodzeństwo się bije, kłuci, obraża łatwiej jest uważnie obserwować i starać się przewidzieć (wiem że często się nie da, ale jednak każda próba się liczy) i spróbować ogarnąć temat zanim wybuchnie samochodowa awantura 🙂

 

 

Nasze zasady bezpiecznej podróży 

Po pierwsze: logistyka. Podróż będzie milsza i tym samym bezpieczniejsza (wrzeszczące, niezadowolone dzieci nie ułatwiają koncentracji kierowcy – wiem z doświadczenia 🙂 ) jeśli dostosujemy plany do możliwości i rytmu dnia dzieci. My jeździmy w nocy, albo w ciągu dnia, tak, żeby zahaczyć o drzemkę dzieci. Warto robić przerwy, pamiętać o rozprostowaniu kości, o toalecie, uzupełnieniu płynów i przekąskach TYLKO w czasie postoju. Warto przemyśleć wcześniej o „atrakcjach”, tak, aby nie zwariować 🙂 TU moje sposoby.

Po drugie: kierowca. Musi być wypoczęty i skoncentrowany. Nie raz (w czasach bez dzieci) zdarzało nam się wsiąść do samochodu po pracy (ok 19) i jechać kilkaset km. To często byłą mordęga. Dziś, bardzo często jeździmy w nocy, tak aby dzieci w tym czasie spały, ale tylko gdy kierowca znajdzie czas na drzemkę w ciągu dnia. Wspomnę coś, o czym nie chciałabym musieć przypominać, kierowca MUSI być TRZEŹWY! Ja wiem, że wielu z Was może się oburzyć (przecież wiadomo), ale jednak nadal ogromna liczba kierowców wsiada do samochodu będą nietrzeźwym! Ani: jeden kieliszek/ lampka/ drink/ piwo ani na „kacu” NIE, po prostu NIE. Wiesz, że następnego dnia jedziesz – nie pij!

Po trzecie: samochód – sprawny technicznie, przygotowany do drogi, czyste szyby, światła, uzupełnione płyny. Dostosowany do potrzeb Twojej rodziny. W czasie jazdy z dziećmi dobrze pomyśleć, jak zabezpieczyć dzieci przed słońcem. Pamiętaj też, żeby zablokować drzwi, tak, żeby dziecko przypadkiem nie otworzyło ich np. w czasie jazdy. My jeździmy, jak to mawia mój Starszak autobusem 🙂 Wybraliśmy samochód siedmioosobowy bo nasza piątka, pies, zawsze dużo bagaży i często korzystamy z opcji dodatkowych siedzeń bo zdarza nam się  jeździć z Dziadkami. Zdecydowaliśmy się na Forda, bo układ siedzeń, rozmiar, koszty użytkowania nam odpowiadały. Teraz jeździmy Fordem Galaxy, i jest na prawdę ogromny 🙂 . Wcześniej mieliśmy też forda, tylko S-max. Myślę, że czasy zgrabnych, budzących respekt na dzielni fur już za nami 🙂 teraz tylko autobus, ale jeśli gustujesz w mniejszych samochodach Ford też ma fajną ofertę „zgrabniejszych” modeli, chociażby Ford Mondeo.

Po czwarte: fotelik samochodowy. Pisałam TU o naszym ostatnim zakupie. Chłopaki jeżdżą przodem, Wanda tyłem. Wszystko swietnie się składa, bo przy takim ustawieniu mają do siebie lepszy kontakt. Próbowaliśmy różnych ustawień fotelików, ale jak na razie najlepiej sprawdza się opcja fotelika RWF na środkowym miejscu w samochodzie.

Nigdy nie wyjmuj dziecka z fotelika w czasie jazdy, zawsze zapinaj pasy i zawsze sprawdzaj czy nie poluzowały się zarówno te, które przytrzymują fotelik, jak i te, którymi zapinasz dziecko. Nigdy też nie zostawiaj dziecka w samochodzie, gdy Ty wychodzisz! Zimą ściągaj kurtkę.

Po piąte: pakowanie/ rozmieszczenie bagaży. Zawsze staramy się spakować w duże walizki, które wylądują w bagażniku, tak, żeby w kabinie, nie było tysiąca toreb i torebeczek, które w czasie ewentualnego zderzenia mogłyby zrobić nam krzywdę! Staramy się, aby w samochodzie były małe plecaczki dzieci (z miękkimi zabawkami), moja torebka. Zawsze wiadomo, liczba tych przedmiotów wzrasta wraz z trwaniem podróży, ale korzystam namiętnie z organizerów dla chłopaków i torb dedykowanych do bagażnika, które idealnie dopasowują się do przestrzeni.

Sezon na wyjazdy w pełni. Pamiętajmy o bezpiecznym podróżowaniu. Kochani, wolniej, spokojniej i bezpieczniej, tak abyśmy nie tylko wyjechali na urlop ale i z niego wrócili.

 

 

blog projekt rodzinaZostaw komentarzUdostpnij postBlog Projekt Rodzina na FBBlog Projekt Rodzina na Instagram
Tags:

Dodaj komentarz

16 komentarzy do "Bezpieczna podróż samochodem z dzieckiem"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marta
Gość

Hej, czeka nas zmiana samochodu, widzę, że w fordzie spokojnie mieścicie trzy foteliki z tyłu super, bo to wcale nie jest takie oczywiste nawet w super autach z teoretycznie trzema siedzeniami…Wolelibysmy uniknąć wozenia dziecka z przodu, a na razie tylko tak się zmiescimy w piątkę:(

TosiMama
Gość

Fajnie, że macie z tyłu trzy foteliki, rzadko to się zdarza. Najczęściej jedno dziecko siedzi w środku bez niego.

swiat karinki
Gość

My właśnie szukamy nowego auta i szczerze to nie myslelismy o Fordzie pokaze go mężowi 😀

Ania
Gość

świetny jest ten fotelik, też mamy i jesteśmy bardzo zadowoleni

Monika-BlogMama.pl
Gość

Fajnie mieć taki duży samochód..wiadomo, dzieci, foteliki, bagaże duży samochód to chyba podstawa przy dzieciach. A w podróży oczywiście bezpieczeństwo i dobry nastrój.;-)

Anika
Gość

Super, że macie trzy foteliki! Bardzo często widzę jak trzecie dziecko jedzie bez niego… przeraża mnie to bardzo. Moja starsza córka do 11 roku życia jeździła w foteliku, dopiero od niedawna siedzi na „poddupniku” 😉 i jeszcze trochę poczeka zanim usiądzie z przodu. Mam fioła na tym punkcie.

Wiola
Gość

Rewelacyjne zdjęcia i świetny wpis

Agnieszka
Gość

Tam, gdzie napisałaś o znudzonych podróżą dzieciach widziałam siebie. Na dłuższych trasach jestem jednocześnie kierowcą i animatorką. Choć za każdym razem próbuję wtłoczyć do głowy Tacie Fasolaków, że to jego rola jako pasażera oraz dokładnie to, że w podróży to rodzic musi się dostosować do dziecka, a nie odwrotnie…